Grzegorz Konat, Lepiej podwyższyć podatki dochodowe
Wpisany przez piotrek
środa, 01 września 2010 14:56
Grzegorz Konat, ekonomista, absolwent Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie, pracownik Instytutu Badań Rynku, Konsumpcji i Koniunktur - rozmawia Piotr Szumlewicz.
Rząd zamierza podwyższyć podstawową stawkę podatku VAT. Jednocześnie zapowiadane są cięcia wydatków publicznych. Jak odnosi się Pan do tych propozycji?
Oba pomysły uważam za nietrafione ekonomicznie i złe z punktu widzenia elementarnej sprawiedliwości społecznej. Zarówno podniesienie stawki VAT, jak też cięcia wydatków publicznych, uderzą w zdecydowaną większość społeczeństwa. Pierwsze, poprzez wzrost cen dóbr pierwszej potrzeby, które dla przeważającej części Polaków stanowią gros wszystkich wydatków. Drugie, poprzez prawdopodobne ograniczenie aktywności państwa na wielu kluczowych z punktu widzenia obywateli obszarach. Tymczasem to nie społeczeństwo odpowiada za rosnący deficyt budżetowy, ale klasa polityczna, prowadząca od lat dramatycznie złą politykę fiskalną. Mam na myśli przede wszystkim pogarszanie sytuacji finansów publicznych poprzez nieuzasadnione ekonomicznie "prezenty" dla najbogatszych kilku procent obywateli w postaci kolejnych obniżek podatków i świadczeń quasi-podatkowych.
Od października 2006 r. nie podwyższono kryteriów dochodowych uprawniających do świadczeń pieniężnych z pomocy społecznej (od 2004 r. na tym samym poziomie pozostają kryteria dla świadczeń rodzinnych). Obecnie dla rodziny czteroosobowej jest to 351 zł na osobę, minimum egzystencji dla takiej rodziny w 2009 r. wyniosło średnio 377 zł. Doczekaliśmy więc sytuacji, gdy nawet skrajna bieda obywateli nie uprawnia ich do korzystania z pomocy pieniężnej państwa! W 2009 r. Rada Ministrów odrzuciła propozycję podwyższenia progów "ze względu na trudną sytuację budżetu państwa" co należy czytać: inne grupy korzystające z budżetu państwa były ważniejsze niż ubodzy obywatele. Pod koniec czerwca Komisja Trójstronna przyjęła uchwałę podpisaną również przez przedstawicieli rządu, że od 1 października 2010 kryteria wzrastają - dla jednoosobowych gospodarstw domowych 546 zł, dla rodzin 415 zł. Z uzasadnienia uchwały wynika jednak, że w budżecie na 2010 r. nie przewidziano wzrostu wydatków z tym związanych i zabraknie 156 mln zł (wydatki budżetu na 2010 r. zaplanowano na 301,2 mld, w tym na pomoc społeczną 3,7 mld). Jeżeli również w budżecie na 2011 r. nie zostaną one uwzględnione to zabraknie ponad 583 mln. Jak się żyje, gdy pomoc społeczna rządu i samorządu jest zbyt skąpa i źle zorganizowana, dowiadujemy się z reportażu Polskiego Radia.
Piotr Tronina, Wiec „Solidarności” w Stoczni Szczecińskiej
Wpisany przez piotrek
poniedziałek, 23 sierpnia 2010 09:46
W środę 18 sierpnia około 2 tys. osób wzięło udział w wiecu, jaki zorganizowała „Solidarność” pod bramą Stoczni Szczecińskiej. Celem manifestacji była obrona miejsc pracy, a właściwie zaapelowanie do władz o stworzenie takowych na terenie upadłej już stoczni. Najbardziej konkretnym postulatem było stworzenie na terenie byłej stoczni specjalnej strefy ekonomicznej, by zachęcić potencjalnych inwestorów. Przy okazji uczczono też początek strajku z roku 1980.
W swojej popularnej książce poświęconej Rewolucji Rosyjskiej pt. „A People’s Tragedy”, Orlando Figes przypisuje wydarzenia października 1917 r. „żądzy krwi” Lenina. Dla Figesa październik 1917 r. i potworności stalinizmu to jedno i to samo.
To właśnie mantra, którą przeciwnicy rewolucji uwielbiają powtarzać: rewolucje zawsze prowadzą do katastrofy. I twierdzą, że jedynym sposobem, by obronić cywilizację jest wspieranie milionerów i światowych korporacji lub arystokratów i królów. Aby podtrzymać ten argument, muszą oni zignorować najbardziej podstawowy fakt – że władza Stalina od 1923 r. do jego śmierci w 1953 r. opierała się na czymś zupełnie innym niż władza ustanowiona w październiku 1917 r.
My country is my home. Ojczyzna Jest moim domem. Mnie w udziele Dom polski przypadł. To - ojczyzna. A inne kraje są hotele. Mój dom. Mieszkanie. Pokój. Biurko. A w nim (pamiętasz?) ta szuflada, Do której się przez lata składa Nie używane już portfele,
Z Naomi Klein rozmawiają Katarzyna Gawlicz i Marcin Starnawski
Recykling Idei: Jakie wyzwanie dla ruchów społecznych, w szczególności dla ruchu alterglobalistycznego i inicjatyw takich jak Światowe Forum Społeczne, stanowi obecny kryzys finansowy? Czy należy mówić o jakimś przesunięciu w stanowisku tych ruchów w kontekście kryzysu, a także w kontekście niedawnych wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych? Być może powinniśmy mówić o nowej strategii działań – strategii „po Bushu”? Przez ostatnie lata wychodziliśmy na ulice, wołając „Powstrzymać Busha!” i wreszcie go nie ma…
Dawid Jakubowski, Kuba Fidela Castro przez lata uwolniła tysiące przeciwników
Wpisany przez piotrek
wtorek, 24 sierpnia 2010 16:00
Przed upadkiem dyktatury Batisty w 1959 r. emigracja z Kuby do USA była większa niż ze wszystkich krajów Ameryki Łacińskiej razem wziętych.
8 lipca 2010 władze kubańskie po spotkaniu z przedstawicielem rządu Hiszpanii Moratinosem zdecydowały o uwolnieniu 52. przeciwników socjalizmu, nazywanych więźniami politycznymi przez mieniące się niezależnymi, a w rzeczywistości sponsorowane hojnie przez wielki biznes, ośrodki, manifestujące troskę o prawa człowieka.
W tym roku przypada 90 rocznica bitwy warszawskiej, czyli apogeum wojny Polski z Rosją Radziecką, która toczyła się w 1919 i 1920 roku. Niewątpliwie będzie to okazja, by w polskich mediach rozkręcić „patriotyczną” histerię, opowiadać o chwale polskiego oręża, o tym, jak Polska uratowała zachód przed „bolszewickim barbarzyństwem”. Warto przeanalizować, ile z oficjalnej propagandy jest prawdą, jak naprawdę wyglądała sytuacja w 1920 roku.
Julian Tuwim, My Żydzi polscy... (1944, sierpień, Londyn)
Wpisany przez piotrek
piątek, 20 sierpnia 2010 10:23
Matce w Polsce lub najukochańszemu Jej cieniowi.
...I od razu słyszę pytanie: "Skąd to MY?" Pytanie w pewnym stopniu uzasadnione. Zadają mi je Żydzi, którym zawsze tłumaczyłem, że jestem Polakiem, a teraz zadadzą mi je Polacy, dla których w znakomitej większości jestem i będę Żydem. Oto odpowiedź dla jednych i drugich.
Jadąc metrem patrzę zazwyczaj na monitor w wagonie, gdzie wyświetla się różne informacje na temat kina, teatrów, imprez, etc. Tym razem w oczy mi wjechała taka reklama społeczna: najpierw pojawił się młody inżynier, potem jakby wspinacze wysokogórscy, potem deskorolkarz szusuje po ulicy, dynamiczne obrazki migają, a napis komentuje: (...)
Polska jest odważna, dynamicznie się rozwija, optymistycznie patrzy w przyszłość. "Jest taka dzięki swojej historii". I tu bęc – fotografie z Powstania Warszawskiego, ruiny, młodzi ludzie z karabinami, ruiny, kolejki, groby. Innej reprezentacji historii, dzięki której - nie ma. Wynika z tego, że chodzi o obchody dnia wybuchu Powstania Warszawskiego.
Tak na pewno musi wyglądać anioł historii. Twarzą zwrócony jest w przeszłość. Tam, gdzie nam ukazuje się łańcuch zdarzeń, on widzi tylko katastrofę, która nieustannie piętrzy ruiny na ruinach i ciska mu pod stopy. Chciałby zatrzymać się, zbudzić umarłych i złożyć to, co rozbito. Ale z raju wieje wicher, który napiera na skrzydła i jest tak silny, że anioł nie może ich złożyć. Ten wicher pędzi go niepowstrzymanie w przyszłość, od której odwraca się on plecami, podczas gdy przed nim aż do nieba rośnie stos ruin. Ten wicher nazywamy postępem.