Ekonomia Świat nie jest towarem Ewa Groszewska, Globalizacja jako kultura i społeczeństwo odpadów. Recenzja książki Zygmunta Baumana "Życie na przemiał"
Ewa Groszewska, Globalizacja jako kultura i społeczeństwo odpadów. Recenzja książki Zygmunta Baumana "Życie na przemiał" PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 8
SłabyŚwietny 
Ekonomia - Świat nie jest towarem
Wpisany przez PMB   
niedziela, 01 lutego 2009 07:42

Najnowsza książka Zygmunta Baumana zatytułowana: „Życie na przemiał” to pozycja niezwykle przygnębiająca dla humanistów wierzących, że prawdziwym celem życia powinno być szczęście człowieka i poszukiwanie najbardziej adekwatnego dla tego postulatu porządku społecznego. Jednakże ukazanie się tej książki w kontekście polskim ma niezwykle duże znaczenie. W naszym kraju bowiem  w analizach socjologicznych współczesności dominuje paradygmat afirmacji transformacji ustrojowej, a co za tym idzie pochwały „postępu technologicznego” i rozprzestrzeniania się „demokracji” wraz z tak zwaną globalizacją. Książka Bumana podważa taki sposób widzenia globalizacji w sposób zasadniczy, ukazując, że „postęp” oznacza wykluczanie społeczne ludzi dla których nie ma miejsca w globalnym procesie produkcji, a „demokracja” to coraz wyraźniej ucieczka od polityki na rzecz konsumpcji.

  

Podstawowym zjawiskiem towarzyszącym ostatecznie współczesnemu człowiekowi jest jak pisze Bauman kategoria odpadów, czyli ubocznych efektów działalności człowieka, niezależnie, czy dotyczy ona produkcji, polityki, czy codziennych życiowych wyborów. Odpady w  potocznym rozumieniu kojarzą się z materialnymi, zbędnymi efektami działalności twórczej. Bauman przekonuje, że obecnie mamy do czynienia z odpadami w postaci ludzi, oraz relacji, które nas z nimi połączyły.[1] Związki międzyludzkie stały się bowiem kwestią dość złożoną. Z jednej strony bardzo potrzebujemy towarzystwa i bliskości innych ludzi, z drugiej zaś płacimy za nie zrzeczeniem się własnej niezależności, która jest zasadniczo dla nas najważniejsza. Dlatego rozpad związków międzyludzkich jest obecnie czymś naturalnym , czymś na co trzeba się przygotować. Bauman podaje przykład ostatnio bardzo modnych w Ameryce   „błyskawicznych randek” jako syndromu utożsamiania życia miłosnego z rachunkiem bankowym. Ogłoszenia zamieszczane w Internecie pełnią funkcje bankomatu dającego natychmiastowy dostęp do tego rodzaju relacji, której w danej chwili potrzebujemy. W taki sposób ewentualną pomyłkę czy stratę wkalkulowuje się w ryzyko czyniąc ją mniej bolesną. Bauman powołuje się na rozważania Barbary Hellen dotyczące dobrych i złych stron coraz popularniejszych „związków na odległość”:

                                                      

„Jej zdaniem pozwalają one na »emocjonalne leserstwo«.[2] Jeżeli tylko zachowa się odpowiedni dystans, to uczucia związane nieuchronnie z zaistnieniem związku, pożądane wprawdzie i  oczekiwane, lecz także niebezpieczne ze względu na to, iż mogą »zapuścić korzenie« i trwać dłużej, niż sobie tego życzymy, wyładują się w okresowych krótkich  ostrych wybuchach, nim jeszcze zdążą okrzepnąć, oszczędzając tym samym nieprzyjemnego momentu pozbywania się śmieci. Tragiczne, traumatyczne i przepełnione goryczą przełomowe zdarzenie zmienia się w długą serię drobnych  i stosunkowo bezbolesnych aktów. Ulega oswojeniu: regularne wyprawy na wysypisko śmieci są łatwe i pozbawione  tragizmu, nieomal powszednieją, jeżeli tylko systematycznie się je powtarza. Dlatego »emocjonalna płochliwość związków na odległość« ma przewagę nad nieustanną bliskością  (zwaną »prezentyzmem«): partnerzy mogą »odpuścić sobie nudne fragmenty (kłótnie, konieczność słuchania drugiej osoby)  i skupić się na tym co zabawne (na seksie, flitowaniu)«.”

 

Jednakże „przewaga” owych ulotnych i pozbawionych zobowiązań związków i relacji ma i drugą niekorzystną z punktu widzenia kondycji ludzkiej stronę medalu. Merkantylizm i egocentryzm współczesnego człowieka w relacjach z innymi powoduje brak trwałych fundamentów więzi społecznych, czego konsekwencją jest zaburzenie poczucia „bezpieczeństwa ontologicznego” niezbędnego dla potocznego wyobrażenia pewnego porządku spraw w życiu społecznym człowieka. Jak zauważa Giddens wielu autorów utożsamia załamywanie się więzi społecznych i poczucie bezsilności i zagubienia jednostek z zaistnieniem społeczeństw nowoczesnych. Bowiem w przeciwieństwie do społeczeństw tradycyjnych, w których jednostka panowała nad wieloma oddziaływaniami kształtującymi warunki jej życia, w społeczeństwach nowoczesnych kontrolę nad takimi oddziaływaniami przejęły czynniki zewnętrzne.[3] Analizy te nawiązują do koncepcji alienacji Marksa. W miarę rozwoju czynników produkcji, zwłaszcza zaś w społeczeństwie kapitalistycznym jednostka oddaje kontrolę nad życiem dominującym czynnikom przemysłowym i rynkowym. Jednakże Bauman dostrzega w późnokapitalistycznym społeczeństwie konsumpcyjnym inny typ osamotnienia i braku stabilności, niż ten odwołujący się do klasycznej alienacji związanej z doświadczeniem wyzysku i  gry sił rynkowych jako zewnętrznych wobec człowieka. W przeciwieństwie do produkcyjnej fazy kapitalizmu, gdzie projekt społeczny realizowany był w oparciu o protestancką etykę pracy, a wolność dotyczyła działalności gospodarczej, obecnie w wyniku gry rynkowej, która doprowadziła do koncentracji kapitału, jak pisze Bauman w „Wolności” ideał oszczędnego, zorientowanego na wytwarzanie self-made-man’a uległ daleko znaczącej modyfikacji.[4] Oto wolność gospodarcza została zastąpiona wolnością konsumencką. Współczesna kultura zwana przez Baumana za Steinerem „kulturą kasyna” nie odwołuje się do kategorii niezmienności, trwałości pewnych kryteriów, wręcz przeciwnie – konstytuuje ją chwilowa, ulotna moda.[5] Każdy z wytworów tej kultury obliczony jest na wywołanie maksymalnego efektu a potem natychmiastowe odejście w niebyt, skracając w ten sposób etapy jego przemijalności. „Kultura kasyna” to wymóg rynku konsumpcyjnego, który z kolei ją wspiera poprzez utrwalanie adekwatnych do niej wzorców postępowania:

 

„Rynek konsumpcyjny i »kultura kasyna« dobrze ze sobą współgrają; wzajemnie się napędzają i wzmacniają.[6] By nie marnować czasu swoich klientów, nie utrudniać, i nie udaremniać przyszłych, niemożliwych jeszcze do przewidzenia rozkoszy, rynek konsumpcyjny oferuje produkty przeznaczone do natychmiastowego, najlepiej jednorazowego użytku, łatwo usuwalne i łatwo zastępowalne, troszcząc się przede wszystkim o to, aby przedmioty wzbudzające niegdyś podziw i pragnienie, nie zaprzątały uwagi klientów, kiedy wyjdą już z mody. Klienci oszołomieni karuzelą mody (...) nie mogą już polegać na własnych możliwościach uczenia się i zapamiętywania, muszą więc (co czynią z ulgą) przyjąć zapewnienia, że oferowany właśnie produkt, to właśnie coś absolutnie »extra«, coś co »trzeba mieć« i w czym lub z czym koniecznie »trzeba się pokazać«.”

 

Rynek konsumencki uwodzi odwołując się do przyjemności i stwarza pozory wolności wyboru. Wychodzi naprzeciw zachciankom człowieka wywołując wrażenie, że wybór zakupu dokonywany jest suwerennie i że to ostatecznie klient decyduje o tym kiedy dany przedmiot uzna za zużyty. Jednakże faktycznie to reklama kontroluje „wybory” konsumenckie. Czyni ona także znacznie więcej. Narzuca bowiem odpowiedni styl życia, odwołując się przeważnie nie do racjonalności, a emocji i namiętności.[7] Konsument narażony na ciągłe wybory produktów nie orientuje się w stronę poszukiwania trwałych ideałów, systemów wartości. W jego życiu nie ma nieomylnych punktów orientacyjnych, ani trwałych prognoz. Wszystko to wywołuje poczucie pustki i zagubienia do momentu kolejnego uwiedzenia przez rynek konsumpcyjny proponujący „nowości” za sprawą reklamy. W ten sposób reprodukowany jest system konsumpcyjnego kapitalizmu, bowiem tym co łączy jednostkę z celowością i racjonalnością systemu jest obecnie rynek konsumencki. Bauman podkreśla znaczenie reklamy w sprawowaniu kontroli nad jednostką i społeczeństwem. Jednakże również dostrzega rolę komercyjnych mediów i oferowanych przezeń programów. Przytacza przykład „Big Brothera”, którego logika scenariusza opiera się na wykluczaniu coraz to nowych uczestników gry. Analogicznie do zużytych produktów – przedmiotów konsumpcji, zużywają się uczestnicy programu stając się ludźmi niepotrzebnymi, ludźmi „odpadami”. Bauman sugeruje, że można traktować ten program jako pewnego rodzaju przenośnię z zamiarem socjalizacyjnym, wobec tego w jego percepcji rzeczywistość medialna zdaje się być zbieżna z krytycznymi teoriami mediów. Zbudowane są one na przeświadczeniu, że reprezentacje rzeczywistości przedstawiane przez media są wytworem stosunków władzy i polityki.[8] Media propagują w interesie posiadających władzę tylko jedną wersję rzeczywistości i starają się ją uniwersalizować. Władzę tę sprawuje kapitał wyciskający zyski ze zdyscyplinowanych, jednowymiarowych ludzi-konsumentów. Owa jednowymiarowość polega na przenoszeniu zachowań, nawyków i sposobów myślenia realizowanych w trakcie zakupów na inne sfery życia związane z edukacją, przyjaźnią, miłością. Władza sprawowana za pomocą mediów i reklamy w celu nawoływania jednostki do konsumpcji jest absolutna czy nawet totalna, gdyż okazuje się, ze nie istnieją autonomiczne – jak wydawałoby się –sfery życia niezależne od konsumpcji, rządzące się innymi prawami.

  

W konsumpcyjnych relacjach międzyludzkich dopatruje się Bauman samotności współczesnego człowieka i atomizacji społecznej. Głębokich, opartych na lojalności i oddaniu więzi nie da się zastąpić konsumpcją:

 

„Być może ludzi udało się już przerobić w przedmioty konsumpcji, ale przedmiotów konsumpcji nie da się zmienić w ludzi.[9] A przynajmniej nie w takich, którzy skłaniają nas do desperackich poszukiwań, korzeni i więzów rodzinnych, przyjaźni i miłości.”

 

Jednakże dyskusyjna może być sugestia Baumana, że samotność człowieka w konsumpcyjnym świecie i relacjach społecznych  o takim charakterze  jest skutkiem socjalizacji medialnej do jednowymiarowości. Przyczyna załamywania się autentycznych więzi społecznych i ich konsumpcyjny charakter ma w znacznej mierze związek z merkantylizmem wymuszanym przez okoliczności rynku pracy.[10] Obecnie jednostka poddana presji rywalizacji o pracę musi inwestować w siebie, a to wymaga sporego nakładu czasu, skupienia się na sobie, co nie sprzyja nawiązywaniu czy pielęgnowaniu głębokich relacji przyjaźni czy miłości. Wydaje się, że znaczna część tych, którzy odnoszą sukces – rozumiany jako przechodzenie kolejnych etapów zawodowej kariery, pięcie się coraz wyżej i zarabianie coraz więcej – poświęca swoje życie priorytetowi egocentrycznego indywidualizmu bez reszty. Załamujący się, bądź nieosiągalny autentyczny charakter więzi zdaje się doskwierać szczególnie tym, którym się nie udało. Można zaryzykować tezę, że socjalizacja do jednowymiarowości, konsumpcyjności nie jest tak totalna i wszechpotężna, skoro nawet uczestnicy „wyścigu szczurów” potrafią z niego dobrowolnie „wypaść”. Czynią tak znajdując się w tak zwanej „sytuacji granicznej”, która uzmysławia fasadowość i miałkość celu polegającego na dążeniu do zdobycia pieniędzy i władzy. W takiej „sytuacji granicznej” znaleźli się Amerykanie po ataku na WTC. Szeregi yappis  uzmysłowiwszy sobie ulotność życia postanowiły zrzucić swe garnitury, zwolnić tempo życia, poszukać przyjaciół. Ponieważ prawdopodobnie nie udało im się zmienić znacząco swego otoczenia, omnipotencja „kultury kasyna” okazuje się być jednak niepodważalna.

  

Wspomniany powyżej Giddens zauważa, że w ujęciu wielu autorów nowoczesność utożsamiana z kapitalizmem polega na wyspecjalizowaniu instytucjonalnym poszczególnych sfer życia społecznego.[11] Oddzielenie się dziedzin ekonomii, polityki i religii dostępnych w doświadczeniu jednostki jako rzeczywistości autonomicznych ma związek z procesem laicyzacji. Jednak Bauman uważa, iż w społeczeństwach Zachodu po drugiej wojnie światowej stworzono płaszczyznę stanowiącą łącznik między sfragmentaryzowanymi sferami ekonomii i polityki.[12] Tak jak kiedyś religia była klamrą spinającą porządek społeczny w całość , tak w gospodarkach zachodnich stała się nią umowa społeczna między światem pracy a kapitału zarówno w sferze ideologii jak praktyki społecznej. Owa umowa realizowała się pod pojęciem i bytem państwa opiekuńczego. W systemie kapitalistycznym władza polityczna nie musi robić nic ponad strzeżenie prawnych uregulowań swobód rynkowych aby zapewnić sobie wystarczający poziom i stałe rezerwy urzędowego strachu, które wynikają z samego faktu sprawowania władzy. Lecz by jednak domagać się „zasadnie” od poddanych dyscypliny i przestrzegania prawa może obiecać, że zmniejszy wśród obywateli poczucie bezbronności, osłoni słabszych przed ryzykiem jakie pociąga za sobą z konieczności wolna konkurencja:

 

„Idea państwa opiekuńczego (...) – zajętego zwalczaniem i neutralizowaniem społecznych zagrożeń życia indywidualnego i zbiorowego była wyrazem dążenia do »uspołecznienia« niebezpieczeństw grożących jednostce i uczynienia z ich redukcji zadania i powinności państwa.[13] Uzasadnieniem uległości i posłuszeństwa obywateli wobec władzy państwowej miała być chęć wprowadzenia przez nią polisy ubezpieczeniowej od następstw jednostkowych nieszczęśliwych wypadków i tragedii życiowych.”

 

Forma władzy państwowej oparta na stwarzaniu warunków bezpieczeństwa socjalnego odchodzi obecnie w przeszłość. Likwiduje się  i demontuje instytucje państwa społecznego usuwając zarazem ograniczenia nakładane wcześniej na działalność gospodarczą i wolną grę konkurencji rynkowej, uwalniając kapitał od zobowiązań i lojalności względem społeczeństwa.[14] Te trendy podkopują fundament, na którym wspierała się w epoce nowoczesności silna władza państwowa. Wydaje się jednak, że ostatnio udało się jej znaleźć inny obszar bezbronności ludzkiej, będącej podstawą wszelkiej legitymizacji władzy. Stanowi ją sfera bezpieczeństwa osobistego obywateli. Bazując na poczuciu zagrożenia nietykalności cielesnej i najbliższego otoczenia wytoczono batalię przeciwko działalności przestępczej, antyspołecznemu nastawieniu „ludzi z marginesu”, a ostatnio także międzynarodowemu terroryzmowi. Bauman opisuje zjawisko kryminalizacji emigrantów i utożsamiania ich z terroryzmem. Ludzi przybywających do krajów zachodnich „za chlebem” jest już zbyt wielu, by wykorzystać ich do zajęć usłużnych wobec zamożnych obywateli Zachodu. Nagły przypływ emigrantów związany jest z gwałtowną ekspansją kapitalizmu w obszary o tradycyjnych gospodarkach. Pozbawieni możliwości tradycyjnego gospodarowania ludzie z innych obszarów globu przybywają do bram świata dobrobytu, lecz tu nikt nie czeka na nich z otwartymi rękoma. Tym bardziej, że w świecie zachodnim również kurczy się sfera miejsc pracy. Emigranci pozostawieni w enklawach etnicznego konserwatyzmu w poczuciu wrogości ze strony krajów „gościnnych” stają się „kozłem ofiarnym” lęków związanych z destabilizacją dotychczasowych pozycji klasy średniej. Bauman przytacza szeroki wachlarz nagonki prasowej wobec emigrantów utożsamianych z przestępczością i terroryzmem. Wrogość wobec emigrantów napotyka na żyzny grunt obaw obywateli. Są one  konsekwencją ograniczania skali ubezpieczeń społecznych oferowanych wcześniej przez państwo opiekuńcze. W tych realnych „ludziach odpadach” globalnej gospodarki porządni obywatele sytuują swoją nienawiść będącą racjonalizacją lęków o swoją egzystencję i pozycję społeczną. Wynika to z autentycznego strachu, że mogą podzielić ich los. Bauman zdaje się zatem nie podzielać stanowiska Baudrillarda, który twierdzi, że położenie w strukturze społecznej nie jest obiektywnie czynnikiem konstruującym tożsamość.[15] Jeśli jest ona wytwarzana z elementów kultury masowej i rynku konsumpcyjnego jedynie to stanowi ona element świadomości fałszywej mówiąc językiem Marksa. Oto bowiem – jak nigdy dotąd w historii społeczeństw Zachodu po drugiej wojnie światowej – ma miejsce polaryzacja społeczeństwa na klasę właścicieli i zarządców korporacji i klasę pracowników najemnych. Zyski pierwszych gwałtownie rosną w wyniku uwolnienia się ich spod omnipotencji państw narodowych, natomiast pozycja tych drugich jest coraz bardziej zagrożona.

 

Wydaje się mieć rację Bauman, gdy pisze, że batalia przeciwko przestępczości i terroryzmowi służy za legitymizację władzy wzbudzającej respekt siłą i żelazną konsekwencją, władzy wycofującej się z gwarancji socjalnych, władzy spełniającej wolę chciwych korporacji i koncernów.[16] Ostateczną i najbardziej wyrazistą egzemplifikacją tego zjawiska jest uzasadnianie wojny przeciwko Irakowi przez administrację G.W. Busha.

 

Bauman nie daje kategorycznej odpowiedzi na pytanie dlaczego ludzie nie organizują się w buncie przeciwko cięciom socjalnym i zaostrzeniu obiektywnego obecnie konfliktu świata pracy i kapitału, miast pogrążać się w fałszywej świadomości wytwarzanej przez rządzących. Ci ostatni widzą główne zagrożenie w kryminalizowanych „ludziach odpadach” bądź ludziach nieposłusznych neoliberalnemu dyktatowi (bojownicy w Iraku), nie uwzględniając przyczyn ich „patologii” powodowanych ekspansją kapitału. Autor obecny stan świadomości społeczeństw wiąże z działalnością i propagandą mediów. Beck przyczynę barku świadomości klasowej widzi w działalności państwa opiekuńczego, które zindywidualizowało i zneutralizowało doświadczenie alienacji i pauperyzacji związane z ustrojem kapitalistycznym, przenosząc walkę o prawa pracownicze z ulicy do troskliwych urzędów.[17] Dlatego obecnie coraz wyraźniej doświadczany wyzysk nie zostaje przeformułowany na walkę polityczną. Można postawić moim zdaniem tezę, że stanowisko Becka połączone z twierdzeniami Baumana odnośnie kontroli ludzkich umysłów przez media i rynek konsumpcyjny dają pełną odpowiedź na pytanie o zbiorowe rozstanie społeczeństw „demokratycznych” z polityką.

 

Bauman zdaje się nie dostrzegać iż we współczesnych społeczeństwach jednak pojawiają się diagnozy stanu rzeczy adekwatne do postawionych przez niego tez. Sądzę, że można znaleźć takowe w ruchu alterglobalistycznym, na którego temat autor się nie wypowiada.

 

Na zakończenie  swych rozważań Bauman sugeruje konieczność poszukiwania alternatywy dla status quo. Zastanawia się, czy jest możliwa inna wersja porządku społecznego wychodząca poza „Wielkiego Brata”, nadzorującego i scalającego, będącego uosobieniem silnej władzy państwowej (w państwie opiekuńczym w wersji demokratycznej). Ale pyta  również czy można stworzyć inne społeczeństwo od tego, w którym „Wielki Brat” wyłącza i dzieli. Bo stoi na straży żywiołu rynkowego i dążności do maksymalizacji zysków.[18] Bauman nie zauważa jednak, że możliwy jest alians obydwu „Braci”. Pierwszy z nich łączyłby porządnych obywateli w imieniu wartości europocentrycznych lub par excellence konserwatywnych przeciwko tym , którzy są wykluczani przez drugiego – globalny kapitalizm. I taka możliwość powinna być głównym powodem, dla którego lewica nie może zaprzestać poszukiwania realistycznej alternatywy wobec obecnej wersji globalizacji, nie może zaprzestać poszukiwania rozwiązań czyniących świat bardziej prospołecznym.

 

                                                        Ewa Groszewska

 

 

 

 

Literatura:

                  Z. Bauman, Zycie na przemiał, Wydawnictwo Literackie, Kraków

                  2004

                  Z. Bauman, Wolność, wyd. Znak, Kraków 1995

                  U. Beck, Społeczeństwo ryzyka, wyd. SCHOLAR, W-wa 2002

                  A. Giddens, Nowoczesnosć i tożsamość, PWN, W-wa 2002

                  A. Melosik, Postmodernistyczne kontrowersje wokół edukacji,

                                     Poznań 1995

                   K. Monkiewicz-Święcicka, Samotni w tłumie, (w:) „Przegląd”

                    21 listopada 2004, nr 47

                                       

                 

 

 

 

 



[1] Z. Bauman, Zycie na przemiał”, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004, s,191-194

[2] Tamże, str 196

[3] A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość,  PWN, W-wa 2002, str 262

[4] Z. Bauman, Wolność, Znak, Kraków 1995, str 87-95

[5] Z. Bauman, Zycie na przemiał, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2004, str 182

[6] Tamże str 184

[7] Tamże str 203

[8] Z. Melosik, Postmodernistyczne kontrowersje wokół edukacji, Poznań 1995, str 151

[9] Z. Bauman,op. cit, str 202

[10] K. Monkiewicz- Swięcicka, Samotni w tłumie, (w:) „Przegląd”  21. listopada 2004, nr 47

[11] A. Giddens,op.cit, str 260

[12] Z. Bauman, op.cit, str 82-85

[13] Tamże str 83

[14] Tamże, str 83

[15] Z. Melonik, , str 174

[16] Z. Bauman, op.cit, str 88

[17] U. Beck, Społeczeństwo ryzyka, wyd Scholar, W-wa 2002, str 125

[18] Z. Bauman, op.cit, str 204-206

 
Rewolucja wydaje się całkowitym szaleństwem tym, których zmiata i obala.
Lew Trocki
Reklama