Historia i współczesność Antyfaszyzm i antyrasizm Marcin Starnawski: Wojna i rasizm - wierni sojusznicy
Marcin Starnawski: Wojna i rasizm - wierni sojusznicy PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Historia i Współczesność - Antyfaszyzm i Antyrasizm
Wpisany przez PMB   
poniedziałek, 24 maja 2010 19:50

Na 20 marca przypada 7. rocznica wybuchu wojny w Iraku, a dzień po niej Międzynarodowy Dzień Walki z Rasizmem. Daje to okazję do refleksji nad ideologią nienawiści „świata zachodniego” wobec tych, których uznaje on za obcych lub wrogów. Dotyczy to też okupacji Afganistanu przez wojska NATO. Obecne wojny to tysiące ofiar cywilnych i wojskowych, zniszczone domy, szkoły, szpitale, gospodarka, dobra kultury; miliardy dolarów czy złotych pochłonięte przez machinę zabijania. Ten neokolonialny podbój wspiera się na ideologii podziału świata na „nas” i „ich”. Taką logikę w epoce nowoczesnej przyjęły doktryny rasistowskie, a ich szczególnym przejawem jest dziś islamofobia.

Krucjatę przeciwko światowi muzułmańskiemu prowadzi się pod pseudonaukowym hasłem „zderzenia cywilizacji”, a nazywa chwytliwie „wojną z terroryzmem”. Dotyka ona zarówno ludności krajów okupowanych, jak i wyznawców islamu w Europie. Antymuzułmański ton mediów, szykany policji i służb specjalnych, ataki skrajnej prawicy, wezwania do dyskryminacji (np. przeciwko prawu muzułmanek do noszenia hidżabu czy budowie meczetów) – to najbardziej znane przejawy islamofobii. W Polsce mamy do czynienia z niektórymi z tych zjawisk. Opublikowana przez Stowarzyszenie Nigdy Więcej Brunatna Księga wspomina o próbach podpalenia restauracji arabskich we Wrocławiu po 11 września 2001 roku. Sześć lat temu wyrzucono z Polski imama z Poznania za rzekome – a nigdy nie dowiedzione – związki z terroryzmem. Niedawno pokaz mowy nienawiści dał w publicznej telewizji profesor Wolniewicz. Oburzając się na plany budowy meczetu w Warszawie, użył retoryki, jakiej nie powstydziłaby się europejska prawica faszystowska w mrocznych latach 30. ubiegłego wieku.

Antyrasistowskie głosy coraz częściej płyną od tych, którzy czują się współwinni wojenno-rasistowskiej spirali nienawiści. Przykładem jest amerykańska organizacja March Forward, skupiająca weteranów z Iraku i Afganistanu, którzy dołączyli do ruchu antywojennego. Jej działacz, kapral Mike Prysner, w przemówieniu dostępnym w Internecie, mówił o rasizmie, jako narzędziu znieczulania żołnierzy: „Ludzie biedni i pracujący z tego kraju wysyłani są, by zabijać biednych i pracujących ludzi z innego kraju po to, by bogaci mogli się wzbogacić jeszcze bardziej. Gdyby nie rasizm, żołnierze zdaliby sobie sprawę, że mają więcej wspólnego z narodem irackim niż z miliarderami, którzy wysyłają nas na wojnę”.

Sparafrazujmy amerykańskiego kaprala antyrasistę w naszym kontekście. Otóż gdyby nie rasizm rozniecany przez prawicowych polityków i publicystów, Polacy i Polki dający się dziś zwieść antyislamskiej ksenofobii, zdaliby sobie sprawę, że mają więcej wspólnego z muzułmanami i muzułmankami żyjącymi w ich mieście czy dzielnicy, niż z populistami zabiegającymi o zysk polityczny i inne korzyści, jakie daje sianie strachu i nienawiści. Zdemaskowanie tej ideologii to warunek uczynienia z Polski wspólnoty bardziej demokratycznej i egalitarnej.

Artykuł pierwotnie ukazał się w czasopiśmie "As-Salam" nr 1 (19) 2010/1431. Więcej informacji na: www.as-salam.pl.

 

Zmieniony: poniedziałek, 24 maja 2010 19:53
 

Zjawisko to znane już z dawnych doświadczeń walki klasowej - nikt nie bywa tak szumnie przyjmowany i fetowany przez prasę reakcyjną - chociażby mimo uderzającą lichotę umysłową i polityczną - jak renegaci z obozu socjalistycznego, tj. socjaliści, którzy dochodzą do poglądów wygłaszanych przez wrogów klasy robotniczej i socjalizmu.

Róża Luksemburg
Reklama