|
Tekst przemówienia wygłoszonego z okazji otwarcia XII szczytu G-15, 1 marca 2005 r. Wasza Ekscelencjo Néstorze Kirchnerze, prezydencie Republiki Argentyny; Wasza Ekscelencjo Luisie Inacio Lula Da Silva, prezydencie Federacyjnej Republiki Brazylii; Wasza Ekscelencjo Sajedzie Mohammedzie Chatami, prezydencie Islamskiej Republiki Iranu; Wasza Ekscelencjo Pércivalu Jamesie Pattersonie, premierze Jamajki; Wasza Ekscelencjo Róbercie Gabrielu Mugábe, prezydencie Republiki Zimbabwe; Wasza Ekscelencjo ambasadorze Abdulazizie Al-Nasserze, przewodniczący Grupy 77; szanowni przewodniczący delegacji i wysocy wysłannicy Algierii, Kolumbii, Chile, Egiptu, Indii, Indonezji, Kenii, Malezji, Meksyku, Nigerii, Peru, Senegalu i Sri Lanki; Wasze Ekscelencje, ministrowie spraw zagranicznych G-15; Wasza Ekscelencjo Rúbensie Ricúpero, Sekretarzu Generalny Konferencji Narodów Zjednoczonych ds. Handlu i Rozwoju (UNCTAD); Wasze Ekscelencje, szefowie misji dyplomatycznych i szanowni przedstawiciele agencji międzynarodowych akredytowanych przy rządzie Wenezueli; szanowni dziennikarze, fotografowie i kamerzyści; rodacy! Panie i panowie!
Witam w kraju, który obmywają Ocean Atlantycki i Morze Karaibskie, który przecina wspaniała rzeka Orinoko. W kraju, którego koroną jest wieczny śnieg Andów! W kraju zaczarowanym wieczystą magią Puszczy Amazońskiej i jej tysiącletnim śpiewem! Witam w Wenezueli, kraju, którego patrioci raz jeszcze wznieśli sztandar Oswobodziciela, Simóna Bolívara, którego sława nie zna granic! Jak oznajmił Pablo Neruda w "Canto a Bolívar": Ojcze nasz, któryś jest w niebie, W wodzie i powietrzu Naszej cichej i olbrzymiej przestrzeni Wszystko nosi Twe imię, Ojcze, Stworzycielu: Trzcina słodka jest Twym imieniem Miedź Bolívara lśni Bolívarem Ptak Bolívara przelatuje nad wulkanem Bolívara Ziemniak, saletra, iluminacja, Strumyki i odblaski na skałach Są dziećmi Twego błogosławionego życia Rzeki, doliny, dzwonnice są Twą spuścizną Chleb nasz powszedni Twą spuścizną, Ojcze. Tak, panie i panowie! Bolívar to kolejny Don Kichot, lecz nie szaleniec, jak to raczył rzec Napoleon Bonaparte o Franciscu de Mirandzie, światowym bohaterze z Caracas. Bolívar jest nim, gdyż na tej właśnie południowoamerykańskiej ziemi starał się zjednoczyć Powstające Republiki w jedną, silną i wolną Republikę. W liście z 1815 r. Bolívar mówił o Przesmyku Panamskim i jego idei otwarcia tam Kongresu Amfiktionicznego: "Chciałbym, byśmy któregoś dnia zyskali sposobność ustanowienia tam dostojnego kongresu, na którym reprezentanci Republik, Królestw i Cesarstw omawialiby sprawy Wojny i Pokoju z krajami pozostałych trzech części świata". Bolívar jawi się jako przywódca antyimperialistyczny, a jego historyczna perspektywa zmaterializowała się 140 lat po napisaniu owego listu, w kwietniu 1955 r., na konferencji w Bandungu. Z inspiracji Nehru, Tito i Nasera przybył na nią kolektyw ważnych przywódców, mających stawić czoła wielkim wyzwaniom i wyrazić pragnienie wspólnej pracy nad rozwojem narodowym zamiast angażowania się w konflikt Wschód-Zachód. Był to pierwszy kamień milowy w postaci konferencji afroazjatyckiej, przed narodzinami Ruchu Państw Niezaangażowanych, którego ojcami-założycielami było 29 głów państw, narodzinami Sumienia Południa. W latach 60. miały miejsce dla doniosłe wydarzenia polityczne: stworzenie Ruchu Państw Niezaangażowanych w Belgradzie w 1961 r. oraz Grupy 77 w 1964 r. Były to dwa kamienie milowe, które odzwierciedlały trend w postaci potrzeby samookreślenia Południa oraz współdziałania w warunkach niestabilności i nierównej wymiany na świecie. Na IV Szczycie Głów Państw Ruchu Państw Niezaangażowanych w Algierze w 1973 r. padł ważny postulat stworzenia nowego międzynarodowego porządku ekonomicznego. Zgromadzenie Ogólne ONZ ratyfikowało tę propozycję w 1974 r., lecz choć zachowuje ona moc, pozostaje jedynie dokumentem historycznym. Dwa niezwykle ważne dla walki Południa wydarzenia miały miejsce w latach 80.: utworzenie w 1987 r. Komisji Południa w Kuala Lumpur pod przywództwem Juliusa Nyerere, niezapomnianego bojownika Tanzanii i świata. Dwa lata później, we wrześniu 1989 r., powołano podczas spotkania Ruchu Państw Niezaangażowanych Grupę 15, której celem jest wzmocnienie wewnątrzpołudniowej współpracy. W 1990 r. Komisja Południa wydała strategiczny dokument: "Wyzwanie Południa". A wkrótce... wraz z upadkiem Muru Berlińskiego i kolapsem Związku Radzieckiego nadeszła Powódź. Powstaje świat jednobiegunowy, a Joseph Stiglitz wieszczy "szczęśliwe lata 90.". Powódź neoliberalizmu zatopiła wszystkie te walki, idee, propozycje, gdy świat stał się świadkiem rzekomego końca historii, i triumfalnego marszu neoliberalnej globalizacji. Dziś, patrząc obiektywnie, jest ona orężem manipulacji, której celem jest wymuszenie na nas bierności, wykluczenie naszych krajów Południa, skazanie ich na niekończącą się rolę producentów dóbr, którym coś skapnie z pańskiego stołu. Globalny potencjał naukowo-techniczny, zdolność wytwarzania bogactwa i dobrobytu, są bezprecedensowe. Prawdziwe cuda technologii uczyniły każde miejsce na Ziemi bliskim, jeśli weźmie się pod uwagę odległości, lecz nie przyniosło to powszechnego dobrobytu. Jedynie 15%, ci, którzy żyją w państwach Północy, może się nim cieszyć. Globalizacja nie przyniosła tzw. współzależności, lecz pogłębienie zależności. Zamiast globalizacji dóbr, rozprzestrzenia się bieda. Rozwój nie stał się powszechny, nie następuje jego podział. Przeciwnie, istnieje ogromna przepaść między Północą a Południem, dowodząca niemożności utrzymania się obecnego porządku ekonomicznego oraz ślepoty tych, którzy usprawiedliwiają utrzymywanie luksusu i marnotrawstwa. Model owej neoliberalnej globalizacji ekonomicznej sprowadza się do internetu, rzeczywistości wirtualnej i eksploracji kosmosu. Jakże dramatycznie rysuje się to w krajach Południa, gdzie 790 milionów ludzi głoduje, 800 milionów dorosłych jest analfabetami, a 654 miliony nie dożyją czterdziestego roku życia. To surowa, bezwzględna twarz światowego porządku ekonomicznego zdominowanego przez neoliberalizm. Południe każdego dnia doświadcza go, gdy 11 milionów chłopców i dziewczynek, nie ukończywszy piątego roku życia - 30 tysięcy każdego dnia, 21 w każdej minucie, jedno co dwie sekundy - umiera na choroby, którym można zapobiec, które można leczyć. Ponad 50% dzieci w niektórych krajach Południa jest niedożywionych, podczas gdy wedle Światowej Organizacji Żywnościowej dziecko żyjące w Pierwszym Świecie będzie mieć zapewnioną w ciągu życia konsumpcję równą konsumpcji 50 dzieci w krajach nierozwiniętych. Ogromne możliwości globalizacji solidarności i prawdziwej współpracy, które umożliwiłyby wszystkim ludziom na świecie korzystanie z cudów naukowo-technicznych, model neoliberalny doprowadził do skarlenia do groteskowej karykatury, pełnej wyzysku i nierówności społecznych. Nasze kraje Południa powtarzały raz po raz: prawdziwa, rzetelna "nauka", zdolna zapewnić rozwój i dobrobyt każdemu bez wyjątku, została zapakowana w nieuregulowany rynek, prywatyzację wszystkiego i stworzeniu warunków dla międzynarodowych transakcji kapitałowych, oraz zakaz interwencjonizmu państwowego. Niemalże magiczny, cudowny kamień filozoficzny! Myśl i polityka neoliberalna zostały stworzone na Północy, by służyć ich interesom, lecz należy naświetlić kwestię, że nigdy właściwie nie zaaplikowano jej tam. Została natomiast rozpowszechniona przez dwa ostatnie dziesięciolecia na Południu, zyskując tragiczny wymiar myśli jedynie słusznej. Zaprowadzenie owego monopolu myśli ograniczyło wzrost gospodarki światowej w porównaniu z okresem 1945-75, gdy panowały uznające konieczność regulacji rynku teorie keynesowskie. Przepaść między Północą a Południem ciągle się powiększa, nie tylko jeśli się pod uwagę wskaźniki ekonomiczne, lecz również strategiczny sektor dostępu do wiedzy, na którym wznosi się w naszych czasach możliwość zrównoważonego rozwoju. W krajach Północy, w których mieszka 15% społeczności światowej, znajdziemy 85% użytkowników internetu. Kontrolują one 97% patentów. Nauka trwa tam średnio 10 lat, gdy w krajach Południa 3,7 roku, często zaś jest jeszcze gorzej. Tragedia zacofania i biedy w Afryce, mająca swe korzenie w kolonializmie i niewolnictwie milionów dzieci, pogarsza się przez neoliberalizm z Północy. Śmiertelność noworodków i niemowląt wynosi tam 107 na każdy tysiąc urodzonych żywych dzieci, gdy odpowiedni wskaźnik w krajach rozwiniętych wynosi 6. Średnia długość życia wynosi 48 lat, tj. o 30 lat mniej niż w krajach Północy. Rozwój gospodarczy niektórych krajów Azji jest widoczny; ciągle jednak region jako całość jest zapóźniony w stosunku do Północy, gdy weźmie się pod uwagę podstawowe kwestie rozwoju ekonomicznego i społecznego. Drodzy przyjaciele! Ameryka Łacińska, w której się znajdujemy, to perfekcyjny scenariusz neoliberalizmu ostatnich dziesięcioleci. Neoliberalizm zyskał tu status dogmatu, zaprowadzono go tu najbezwzględniej. Łatwo dostrzec jego katastrofalne rezultaty. Są one wyjaśnieniem wzrastającego, wymykającego się spod kontroli buntu społecznego biednych i wykluczonych Ameryki Łacińskiej. Od kilku z każdym dniem wyrażają go coraz dobitniej, potwierdzając swe prawo do życia, oświaty, zdrowia, kultury, godnego bytu z racji tego, że są jednostkami ludzkimi. Drodzy przyjaciele! Widziałem na własne oczy, jak w dniu takim jak dzisiejszy, 15 lat temu, 27 lutego 1989 r., gdy ludzie wyszli na ulice Caracas zaprotestować przeciw neoliberalnemu pakietowi Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zakończyło się to prawdziwą masakrą, znaną jako Caracazo. Model neoliberalny oznaczał dla Latynosów obietnicę szybszego wzrostu gospodarczego, lecz w okresie jego obowiązywania nie osiągnął on nawet połowy wzrostu, jaki miał miejsce w latach 1945-75, gdy realizowano odmienną politykę. Rekomendowano najściślejszą liberalizację finansów i wolność wymiany, by osiągnąć większy napływ kapitału zagranicznego oraz większą stabilność. Lecz w latach neoliberalizmu kryzysy finansowe stały się głębsze i częstsze niż poprzednio, zadłużenie zagraniczne regionu, nieistniejące po zakończeniu drugiej wojny światowej, wynosi obecnie 750 miliardów dolarów, co oznacza najwyższe na świecie zadłużenie per capita. W niektórych krajach przekracza ono połowę PKB. Spłaty zadłużenia zagranicznego przez kraje Ameryki Łacińskiej tylko w latach 1990-2002 wyniosły 1528 mld. dolarów, co przekracza obecne zadłużenie i oznacza coroczną spłatę 118 mld. dolarów. Oznacza to, że co 6,3 roku spłacamy zadłużenie, lecz diabelskie brzemię trwa, bez zmian, bez różnicy. Wieczny dług!!! To oczywiste, że dług przerasta normalne, racjonalne zobowiązania jakiegokolwiek dłużnika, stając się instrumentem wysysania kapitału z naszych krajów wraz z narzucaniem antyspołecznych rozwiązań, przez co narastają czynniki destabilizacji politycznej, gdy rządy upierają się przy zaprowadzaniu tych rozwiązań. Powiedziano nam, byśmy byli ultraliberalni w kwestiach polityki handlowej, znosząc wszelkie blokujące import z Północy bariery, lecz znamienici głosiciele wolnego handlu są obecnie znamienitymi praktykami protekcjonizmu. Codziennie Północ przeznacza 1 mld dolarów na zakazane działania, dotując niedochodowe produkty. Chcę wam powiedzieć - to prawdziwe, weryfikowalne dane - że każda krowa na pastwiskach Unii Europejskiej każdego dnia trawi w swych czterech żołądkach 2 dolary i 20 centów subsydiów, mając lepiej niż 2,5 miliarda biedaków Południa, muszących związać koniec z końcem za mniej niż 2 dolary dziennie. Poprzez Strefę Wolnego Handlu Ameryki rząd Stanów Zjednoczonych chce doprowadzić do całkowitego zniesienia taryf - we własnym interesie; chce, byśmy oddali nasze rynki, naszą ropę, nasze zasoby wodne i naturalne, wreszcie naszą suwerenność, gdy ściana subsydiów dla rolnictwa czyni ich rynek zamkniętym. Polityka ekonomiczna dokładnie odwrotna do głoszonych pryncypiów do znakomity sposób na ograniczenie deficytu handlowego Stanów Zjednoczonych. Neoliberałowie obiecali Latynosom, że akceptacja wymagań kapitału międzynarodowego spowoduje zalew regionu przez inwestycje. Napływ kapitału istotnie wzrósł. Częściowo zakupił przedsiębiorstwa państwowe za śmieszne ceny. Częściowo był to zaś kapitał spekulacyjny, który wykorzystał sposobność, jaką niesie środowisko finansowej liberalizacji. Obiecali, że po bolesnym okresie dostosowawczym, koniecznym, by pozbawić państwo mocy regulacji gospodarki oraz zliberalizować handel i finanse, napłynie bogactwo, a Ameryka Łacińska pozostawi za sobą lata historii biedy i zacofania. Lecz bolesny okres dostosowawczy zdaje się być permanentny, staje się wieczny. Obiecanych rezultatów nie widać. Jeśli uznać za moment wprowadzenia w ruch neoliberalizmu rok 1980, zobaczymy, że w biedzie żyło wówczas 35% Latynosów. Dwadzieścia lat później biedakami było już 44%. Bieda jest szczególnie okrutna dla dzieci. To smutna rzeczywistość - większość biedaków to dzieci, większość dzieci to biedacy. Pod koniec lat 90. Komisja Ekonomiczna Ameryki Łacińskiej donosiła, że 58% dzieci do 5 lat żyje w biedzie, tak jak 57% dzieci w wieku od 6 do 12 lat. Bieda wśród dzieci i nastolatków wykazuje trend wzrostowy, umacniając nierówności w dostępie do edukacji. Badanie przeprowadzone przez Międzyamerykański Bank Rozwoju w 15 krajach wykazało, że 10% najbogatszych średnio uczęszcza do szkoły przez 11 lat, zaś 30% najbiedniejszych średnio przez 4 lata. Neoliberałowie obiecali bogactwo. Tymczasem szerzy się bieda, czyniąc Amerykę Łacińską regionem największych w świecie nierówności w podziale dochodu. 10% najbogatszych ludzi regionu - rozpromienionych neoliberalizmem i Strefą Wolnego Handlu Ameryki - otrzymuje niemal 50% ogółu przychodów, gdy 10% najbiedniejszych - którzy nigdy nie pojawiają się w kronikach społecznych klasy wyższej oligarchicznych mass mediów - ledwo 1,5%. Ów model wyzysku zamienił Amerykę Łacińską i Karaiby w społeczną bombę, gotową wybuchnąć, jeśli regres, bezrobocie i bieda będą narastać. Choć walka społeczna zaostrza się, a gdzieniegdzie powstańcy obalają rządy, Północ obwieszcza nam, że reformy neoliberalne nie przyniosły dobrych rezultatów dlatego, że nie wprowadzono ich w pełni. Zatem pragną popularyzować receptę na samobójstwo. Lecz, bracia i siostry, wiemy, że całe państwa nie popełniają samobójstw. Lud naszych państw budzi się, powstaje i walczy! Ekscelencje! Podsumowując: ze względu na związaną z nim biedę i nierówność, porządek społeczno-ekonomiczny neoliberalnej globalizacji jawi się dla Południa jako ślepa uliczka. Bierna akceptacja owych zasad wykluczenia narzuconych przez porządek ekonomiczny i społeczny nie może być zatem uznana za zachowanie godne głów państw i rządów, dzierżących najwyższą odpowiedzialność za swój lud. Historia naszych krajów nie pozostawia wątpliwości - bierność i lament są jałowe, zaś wspólne, energiczne działanie to właśnie droga do wydobycia Południa z jego smutnej roli wyzyskiwanej i poniżanej tylnej straży. Dzięki bohaterskiej walce z kolonializmem kraje rozwijające się obaliły porządek ekonomiczny i społeczny skazujący je na rolę wyzyskiwanych kolonii. Kolonializmu nie powaliły narastające łzy i smutek czy też wyrzuty sumienia kolonialistów, lecz stulecia heroicznej walki o niepodległość i suwerenność, gdzie opór, wytrwałość i ofiarność naszych narodów czyniły cuda. Właśnie w Ameryce Południowej obchodzić będziemy 180 rocznicę dokonań bohaterów bitwy pod Ajakuczo, w której ludzie zwarli szeregi, stając się armią wyzwolicielską po bez mała dwudziestoleciu wojen rewolucyjnych pod światłym przywództwem José de San Martina, Bernarda O'Higginsa, José Inacia Abreu e Limy, Simóna Bolívara i Antonia José de Sucre, którzy posłali do diabła imperium hiszpańskie, dotąd rozpościerające się od plaży Karaibów po zimną Patagonię, w ten sposób zamykając trzystuletni okres kolonializmu. Dziś, w obliczu nieuniknionej porażki neoliberalizmu oraz ogromnego zagrożenia, jakie niesie naszym krajom wraz z sobą międzynarodowy porządek ekonomiczny, przywołanie Ducha Południa jest koniecznością. To jest celem niniejszego szczytu w Caracas. G-15 musi zyskać nową dynamikę: ruchu integracji Południa, nie tylko grupy. Ruch wsparcia wszelkich możliwych trendów, obejmujący Ruch Państw Niezaangażowanych, Grupę 77, Chiny - całe bez wyjątku Południe!!! Pragnę, byśmy przywołali propozycje Komisji Południa z 1990 r. Czemuż nie skupić uwagi i politycznych działań na projektach przekazania rocznie choćby paru tysięcy z "Grantów Południa" studentom z zacofanych krajów, by dalej uczyli się na Południu; czy zwielokrotnieniu współpracy w dziedzinie ochrony zdrowia, by obniżyć śmiertelność niemowląt, dostarczyć podstawowej pomocy medycznej, walczyć z AIDS i przeprowadzić wiele innych działań, możliwych, jeśli poprowadzimy je solidarnością, która pozwoli rozświetlić mroczną panoramę Południa? By zmierzyć się z kosztowną i bezpłodną zależnością od Północy? Czemu nie utworzyć Funduszu Zadłużonych, elementarnego narzędzia obrony, by umożliwić konsultacje i koordynację polityki wspólnego działania, jeśli się zważy pełne współdziałanie kredytodawców, którzy zbudowali forum oparte o rozliczne ciała, mające służyć ochronie ich interesów? Czemu nie rozwinąć systemu preferencji handlowych wśród krajów rozwijających się? Dziś istnieje on jedynie symbolicznie, gdy protekcjonizm Północy wypiera nasze kraje z ich rynków. Czemu nie wspierać zabezpieczeń handlowych i przepływów inwestycji wewnątrz Południa, zamiast poddawać się samobójczej modzie czynienia ustępstw dla korporacji międzynarodowych Północy? Czemu nie założyć Uniwersytetu Południa? Czemu nie stworzyć Banku Południa? Te i inne projekty zyskują na wartości - potrzeba naszej politycznej woli, by je wdrożyć. Na koniec zaś, przyjaciele, chcę wspomnieć w szczególności o projekcie, który moim zdaniem jest pośród pozostałych szczególnie znamienny. Jako Południe pozostajemy ofiarami monopolu medialnego Północy, jako potężny system odpowiedzialnego za rozprzestrzenianie w naszych krajach i zaszczepianie w umysłach naszych obywateli informacji, wartości i modeli konsumpcji fundamentalnie obcych naszej rzeczywistości, w ten sposób stając się najpotężniejszym i najskuteczniejszym narzędziem dominacji. Dominacja nigdy nie jest skuteczniejsza niż wówczas, gdy ludzie rozumują jak ich panowie. By zmierzyć się z tą rzeczywistością i począć ją zmieniać, ośmielam się zaproponować stworzenie dostępnego na całym świecie kanału telewizyjnego, oferującego informację i obrazy z Południa. To będzie pierwszy, podstawowy krok dla złamania monopolu medialnego. Taki kanał Południa może bardzo szybko zacząć przekazywać światu nasze wartości, ukazywać nasze korzenie i przemawiać do ludzi na świecie słowami wielkiego poety Mario Benedettiego, człowieka z głębokiego Południa, Urugwaju, gdzie La Plata rozwidla się, aż zdaje się być srebrnym morzem, które obmywa me drogie Buenos Aires i błękitne Montevideo: "Południe również istnieje" Ze swym francuskim rogiem I szwedzką akademią Ketchupem z USA I angielskim kluczem Z wojennym żelastwem Tomami encyklopedii Wojnami gwiezdnymi I bogactwem obłędu Z wieńcami wawrzynu Północ panuje Lecz tu, na dole Blisko korzeni Nie umrze Żadne wspomnienie Są nieumarli I nieożywieni A wszyscy razem Czynią cuda Niech więc wiedzą: Południe również istnieje. Panie i panowie, dziękuję bardzo. Tłumaczenie: Paweł Michał Bartolik. |