Historia i współczesność Państwo policyjne Marcin Pietraszewski: Brudny Harry straszył bronią w centrum Katowic
Marcin Pietraszewski: Brudny Harry straszył bronią w centrum Katowic PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Historia i Współczesność - Państwo policyjne
Wpisany przez PMB   
środa, 02 marca 2011 09:22

Ubrany po cywilnemu policjant, nie mówiąc, kim jest, wyciągnął w centrum Katowic pistolet i kierując go w stronę grupy pikietujących antyfaszystów, kazał im "wypier...ć". - Jeśli tak było, to jest to niedopuszczalne - przyznaje komenda i wszczyna postępowanie w tej sprawie.

Sobota, centrum Katowic. Ulicami miasta przechodzi manifestacja narodowców zrzeszonych w Lidze Obrony Suwerenności. Protestują przeciwko Ruchowi Autonomii Śląska i obecności jego lidera we władzach województwa śląskiego. Twierdzą, że to przyczynek do rozbicia dzielnicowego Polski.

W tym samym czasie na stopniach Teatru Śląskiego pikietują stowarzyszenia antyfaszystowskie. Ich członkowie skandują: "Śląsk dla wszystkich ludzi". Antyfaszyści próbują zablokować pochód narodowców, ale powstrzymuje ich policja.

Kilkunastu uczestników wiecu rusza więc biegiem w kierunku ulicy Dyrekcyjnej. Chcą przez ulicę Dworcową ominąć policyjną blokadę. Za nimi rusza nieoznakowana skoda, która wjeżdża w środek grupy, po czym gwałtownie hamuje przed biegnącymi i blokuje wylot z Dyrekcyjnej.

- Ze środka wyskoczył ubrany po cywilnemu mężczyzna z papierosem w ustach. Bez słowa ostrzeżenia wyciągnął spod kurtki pistolet, wymierzył w nas i kazał natychmiast wypier...ć - opowiada Rafał, uczestnik wiecu. Zapewnia, że mężczyzna nie krzyknął, że jest policjantem, nie miał też na szyi legitymacji (taki zwyczaj mają oficerowie operacyjni wkraczający do akcji), a na dachu auta nie było koguta. Chwilę potem ze skody wyszedł drugi mężczyzna. - I sprawiał wrażenie autentycznie zszokowanego zachowaniem kolegi - mówi Radek, świadek zdarzenia.

Widok uzbrojonego mężczyzny zatrzymał antyfaszystów na Dyrekcyjnej. - Zbaraniałem. Początkowo myślałem, że to jakiś gangster, dopiero po chwili, gdy zobaczyłem kajdanki dyndające przy jego pasku, zrozumiałem, że to policjant - opowiada Jacek, uczestnik wiecu antyfaszystów. Z tłumu padają hasła: "Strzelaj", co irytuje policjanta. "Chcesz się bić?" - krzyczy z pistoletem w dłoni do jednego z antyfaszystów. Partner próbuje go uspokajać.

Relację uczestników wiecu potwierdza Dawid Chalimoniuk, fotoreporter "Gazety", który był na Dyrekcyjnej i fotografował zdarzenie. Podkreśla, że antyfaszyści nie byli uzbrojeni ani agresywni. - Zrozumiałbym zachowanie funkcjonariusza, gdyby oni biegli na niego i nie reagowali na wezwania do zatrzymania. Ale przecież on zajechał im drogę i od razu wyjął broń. Sam przez dłuższą chwilę myślałem, że to jakiś chłopak z miasta - mówi Chalimoniuk. Dodaje, że machającemu bronią policjantowi próbował zwrócić uwagę 60-letni przechodzień. Prosił nawet funkcjonariusza, aby się wylegitymował.

- Policjant zagroził mu, że to on go zaraz wylegitymuje, co ucięło dalszą dyskusję - mówi nasz fotoreporter. Dodaje, że podczas incydentu żaden z pasażerów skody nie potwierdził, że są funkcjonariuszami policji.

Marcin Kornak, redaktor naczelny antyfaszystowskiego portalu Nigdy Więcej, jest zszokowany zachowaniem policjanta. - To klasyczny przykład bezmyślności oraz nadużycia władzy. Przecież wymierzona w ludzi broń mogła wypalić i zamiast incydentu mielibyśmy tragedię - mówi Kornak. Dodaje, że uczestniczący w interwencji na Dyrekcyjnej funkcjonariusz powinien zostać zawieszony i pozbawiony kontaktu z bronią.

Ze zdjęciami zrobionymi przez fotoreportera "Gazety" zapoznali się wczoraj generał Dariusz Biel, szef śląskiej policji, oraz młodszy inspektor Dariusz Augustyniak, komendant miejski w Katowicach. Natychmiast kazali wszcząć postępowanie wyjaśniające w sprawie interwencji na Dyrekcyjnej. - Nadzór nad tym postępowaniem objął wydział kontroli komendy wojewódzkiej - podkreśla podinspektor Andrzej Gąska, rzecznik prasowy śląskiej policji.

Jeśli kontrolerzy potwierdzą, że funkcjonariusz wyjął broń bez powodu i ostrzeżenia oraz groził nią ludziom, zostanie ukarany. Jak twierdzą jego przełożeni, to kolejna jego wpadka w ostatnim czasie.

Antyfaszyści, którzy przed teatrem próbowali przedrzeć się przez policyjny kordon, będą mieli sprawę o zakłócanie porządku.

PS. Imiona antyfaszystów zostały zmienione

Policjant może użyć broni

odpierając atak na siebie lub inną osobę, próbując powstrzymać uzbrojonego napastnika, odpierając atak na obiekty ważne dla bezpieczeństwa państwa, podczas pościgu za groźnym przestępcą, podczas zatrzymywania uzbrojonej osoby, odpierając atak na konwój bankowy, podczas pościgu za aresztantem uciekającym z konwoju, próbując zatrzymać osobę, która nie reaguje na wezwania. Przepisy mówią jednak, że w każdej z tych sytuacji policjant musi krzyknąć, iż jest funkcjonariuszem.

Źródło: Gazeta Wyborcza.

 
Wszystko, co się staje, jest niedoskonałe.
Karol Marks
Reklama