Historia i współczesność Prawo międzynarodowe Richard Falk, Czy Izrael jest winny zbrodni apartheidu?
Richard Falk, Czy Izrael jest winny zbrodni apartheidu? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 2
SłabyŚwietny 
Historia i Współczesność - Prawo międzynarodowe
Wpisany przez piotrek   
sobota, 07 stycznia 2012 19:30

Jestem głęboko przekonany, że wyniki prac Trybunału Russela w sprawie Palestyny, wskazujące na to, że Izrael jest winny zbrodni apartheidu w stosunku do narodu palestyńskiego powinny być przyjmowane z pełną powagą, przez każdego kto docenia ludzką solidarność i stara się pokazać światu długie cierpienia tych ludzi. Ustalenia te są ignorowane przez Izrael i Stany Zjednoczone, większość mediów oraz ONZ. Takie postępowanie po części wynika z pozycji Izraela na arenie międzynarodowej, a po części z przekonania, że decyzja prawna wydana przez podmiot nie będący rządem państwa ani instytucją  międzynarodową nie zasługuje na uwagę, nawet jeśli jest najrzetelniejszą informacją o „niewygodnych prawdach”.

Zdecydowanie wierzę, że Trybunał Russela, pomimo że założony i finansowany przez zwykłych ludzi, nie godzących się na łamanie praw człowieka w Palestynie, ma odpowiedni mandat by stać się miejscem, w którym prawda może znaleźć swoje miejsce. Trybunał nie ma aspiracji by stać się „sądem”, z mocą egzekwowania swych wyroków, ale nie jest też marionetkową inicjatywą, służącą uzasadnianiu tezy założonej a priori. W rzeczywistości, to wiedza, oparta na niezaprzeczalnych dowodach, stanowiła motywację do powołania Trybunału. Instytucja ta nie zajmuje się żmudnym dochodzeniem do prawdy, jakkolwiek przedstawiciele strony przeciwnej zostali zaproszeni do przedstawienia swoich racji, ale raczej stara się tę prawdę jak najrzetelniej udokumentować.

Izrael nigdy nie ukrywał swoich doktryn, praw i praktyk, o których mówiono przed obliczem Trybunału, ale opisywał je w inny sposób, ukrywał przykłady ich stosowania i wyciągał diametralnie inne wnioski.

Historyczna inicjatywa Russela

W swojej autobiografii, angielski filozof Bertrand Russel wspomina swoje przeświadczenie, że świat musi otrzymać informacje o wojnie w Wietnamie, odarte z propagandowych naleciałości. Zebrał zatem grupę osób, uznawanych wówczas za autorytety moralne, do wzięcia udziału w swobodnym dochodzeniu, dotyczącym rzekomych przypadków łamania prawa przez siły amerykańskie.

W orędziu Russela, otwierającym działalność Międzynarodowego Trybunału Zbrodni Wojennych, zwołanego w 1966, by zbadać okrucieństwa popełniane przez Stany Zjednoczone, zadeklarował on, że inicjatywa ta nie ma precedensu w historii, ale fakt ten jedynie pomoże „przeprowadzić poważne i historyczne śledztwo, niezależne od wpływu racji stanu, lub podobnych czynników”. Na zakończenie, Russel przedstawił jasno cel, jaki przyświecał Trybunałowi – „zapobiec zbrodni milczenia”.

W efekcie, narracja przestępczości nie jest podejmowana aby poruszyć rządy, z zasady głuche na głosy z dołu, ale by przemówić do społeczeństwa, wyrwać opinię publiczną z marazmu i zmusić ją do przyjęcia odpowiedzialności bycia człowiekiem (zwracania uwagi na cierpiących współbraci) i obowiązków obywatela wolnego narodu, dbającego o to, by jego rząd wyrażał jego wolę. Russel uznawał to podejście za ucieleśnienie jego największych oczekiwań, mówił że „naszym zadaniem jest sprawienie by cała ludzkość była świadkiem tych zbrodni i zjednoczenie ludzi po stronie sprawiedliwości w Wietnamie”

W rzeczywistości, dorobek Trybunału Russela, przeszedł praktycznie niezauważony przez opinię publiczną (jeśli nie liczyć kilku kpin) i pozostał znany jedynie małym koteriom aktywistów antywojennych, choć i oni nie doszli wtedy do porozumienia, czy tak jednostronny i niezalegalizowany twór ma szansę pomóc sprawie światowego pokoju i sprawiedliwości. Z biegiem czasu, idea  działalności Trybunału zyskała na znaczeniu i reputacji, ale przesadą byłoby twierdzić, jak robi to Marvyn Bennum, w znakomitym skądinąd, artykule „Zrozumienie racjonalności, logiki i procedur Trybunału Russela” [Cape Argus, 31 Października, 2011], że Trybunał Russela miał „głęboki wpływ na opinię światową”, jakkolwiek wyznaczył standard dla kolejnych naśladowców, takich jak Trybunał Russela do spraw Palestyny.

Niestety, pomimo że słowa Russela są często przywoływane jako podstawowe twierdzenie uzasadniające podobne działania, po 45 latach, liczne inicjatywy, powstałe na wzór Trybunału, pozostają praktycznie niesłyszane przez media, które myślą i czują podobnie jak robią to rządy państw, zwłaszcza jeśli oskarżenia kierowane są w stronę czołowych demokracji świata, zasiadających na szczycie światowej hierarchii. Mur milczenia nie kruszy się tak łatwo, jeśli podtrzymują go połączone siły wielkich korporacji i potęg militarnych pozostających pod wpływem Waszyngtonu.

Podczas drugiej sesji oryginalnego Trybunału, Russel stwierdził „nie jesteśmy sędziami. Jesteśmy świadkami”. Bycie świadkiem ma stanowić coś bardziej efektywnego niż proste składanie oświadczeń dotyczących niesprawiedliwości i przestępstw i ostatnie lata pokazują, że tak jest. W czasach gdy system międzynarodowy zaczął karać pewne zachowania i stworzył Międzynarodowy Trybunał Karny, coraz bardziej zasadne wydaje się żądanie by prawo traktowało na równi słabych jak i silnych a uzurpowanie przez pojedynczych obywateli funkcji, w której państwa zawodzą, to jest wydawania wyroków dotyczących winy innego państwa, przestaje być czymś niezwykłym.

Może się wydawać, że Trybunał do spraw Zbrodni Wojennych w Wietnamie, poddał grę jeszcze przed rozdaniem kart. Używając sformułowania „badać okrucieństwa popełniane przez Stany Zjednoczone w Wietnamie”. Tak prowokacyjne sformułowanie każe nam myśleć o samych zasadach tej gry. Jednak by przeciwdziałać bezkarności silnych, którzy krzywdzą słabszych, niepewności wyniku w tradycyjnym postępowaniu karnym (gdzie nadal działa pewna wersja mitu „niewinny dopóki wina nie zostanie udowodniona ponad wszelką wątpliwość”) takie podejście jest konieczne. Główną przesłanką stojącą za stworzeniem Trybunału Russela i jego pochodnych, jest właśnie ta pewność wyniku, mająca na celu stworzenie moralnego niepokoju, będącego pożywką dla dalszych badań.

Frank Barat, główny inspirator powstania Trybunału Russela do spraw Palestyny, ujął to w nieco inny sposób, zauważając że „naszą intencją nigdy nie było stwierdzenie, czy Izrael jest winny czy nie, nie było nią też rozpoczynanie na ten temat debaty. Te zadania wykonały już agencje ONZ, organizacje broniące praw człowieka, organizacje pomocowe, pokazało to pogwałcenie niezliczonych rezolucji  Rady Bezpieczeństwa”. I dalej, „jest naszym obowiązkiem ująć się za pokrzywdzonymi w ich walce o sprawiedliwość”.

Trybunały obywatelskie, które za wszelką cenę chcą imitować procedury sądowe, ryzykują niezrozumienie i niedocenienie. Stają się również łatwym celem dla krytyki, która widząc, że trybunał nie zajmuje się odkrywaniem winnego a raczej utwierdzaniem się w swoim przekonaniu, legitymizując je „procesem sądowym”, łatwo może szermować argumentami o hipokryzji i oszustwie. W pewnym stopniu, Trybunał Zbrodni Wojennych w Kuala Lumpur, który nie dawno zakończył swe prace, jakkolwiek godny podziwu, wpadł w tą właśnie pułapkę, poprzez skoncentrowanie się na prawnych kwalifikacjach swoich „sędziów”, którzy niemal bez wyjątku byli jurystami, w dodatku niezbyt znanymi szerokiej publice, oraz poprzez wygłaszając rodzaj obrony w imieniu Busha i Blaira, oskarżonych o zbrodnie podczas wojny w Iraku. Trybunał Russela do spraw Wietnamu natomiast wyraźnie odrzucił aspekt jurystyczny, używając tak nacechowanych emocjonalnie wyrażeń jak np. „okropieństwa”, czy nie dbając o prawnicze przygotowanie swoich „sędziów” i nie wygłaszając mów obrony w imieniu oskarżonych (jakkolwiek prezydent Johnson otrzymał  zaproszenie do udziału w posiedzeniach Trybunału)

Oczywiście nasuwa się pytanie o przyszłość podobnych inicjatyw. Czy lepiej jest naśladować model sądu państwowego, czy też postawić na moralizujące widowisko, w którym prawda jest wygłaszana z pasją, odpowiednimi argumentami i przedstawieniem odpowiednich dowodów.? Oczywiście, prawo międzynarodowe może stanowić jeden z fundamentów takiego widowiska, co zauważa Barat pisząc, że Trybunał Russela do spraw Palestyny „używając prawa międzynarodowego jako podstawy swego działania, proponuje sensowną drogę rozwiązania konfliktu. Prawo stoi po stronie Palestyńczyków, należy więc zrobić z niego dobry użytek. Trybunał chce wspierać ludzi pracujących na rzecz pokoju, używając narzędzi prawnych, które zbyt długo były w tym procesie nieobecne” [Frank Barat, "What is the point of the Russell Tribunal on Palestine?"]. W tym ujęciu, wszelkie działania pro-palestyńskie opierają się na rzeczowej analizie odpowiednich norm prawa międzynarodowego we wszystkich aspektach konfliktu: osadnictwie, podziale Jerozolimy, uchodźcach, okupacji, ziemi, wodzie i, co najważniejsze – samostanowienia. Dopiero taka ocena naprawdę uzasadnia moralne potępienie.

Urok Goldstone`a

Przyjmując  że nadrzędnym celem jest walka z „ciszą”, Trybunał Russela do spraw Palestyny znacznie zyskał na oszczerczym ataku, w postaci, opublikowanego przez New York Times, artykułu

znanego południowoafrykańskiego prawnika Richarda Goldstone`a  [Goldstone, "Israel and the Apartheid Slander", NY Times, October 31, 2011]. Nigdy dotąd, na przestrzeni ostatnich czterech dekad anty palestyńskiej propagandy, nie zdarzyło się aby tak opiniotwórcze medium na zachodzie, zniżyło się do zauważenia podobnej inicjatywy, zanim jeszcze zaistniała. Goldstone nie tylko zwrócił uwagę świata na Trybunał Russela do spraw Palestyny, ale stworzył też platformę do dyskusji, z której skorzystał John Dugard, kolejny Południowoafrykańczyk znany na całym świecie, o na tyle ugruntowanej pozycji, że może wypowiadać się jako ekspert, zarówno na temat Palestyny jak i apartheidu w RPA. Atak Goldstone`a pokazuje, że czasem lepiej jest mieć wrogów niż przyjaciół!

W artykule, Goldstone pisze niedorzecznie „W Izraelu nie ma apartheidu. Nie dzieje się tam nic, co choć trochę wpisywałoby się w definicję apartheidu, wedle definicji zawartej w Rzymskim Statucie Międzynarodowego Trybunału Karnego z 1998. ‘niehumanitarne działania (…), dokonane w ramach zinstytucjonalizowanego ustroju ukierunkowanego na systematyczny ucisk oraz przewagę jednej grupy rasowej nad jakąkolwiek inną grupą lub grupami rasowymi oraz dokonane w zamiarze utrzymania tego ustroju ‘ „. Doprawdy! Kolejne prawa dyskryminujące ludność palestyńską, podwójna administracja, zatrzymania na checkpointach, drogi wyłącznie do użytku osadników, brak ochrony ludności cywilnej, brutalne aresztowania dzieci zdecydowanie sugerują niehumanitarne działania, nawet osobom wybitnie niedoinformowanym!

Bez wymieniania członków Trybunału, wśród których znajdziemy byłego więźnia obozów koncentracyjnych, Stephana Hessela, byłego członka rządu Nelsona Mandeli – Ronnie Kasrilsa, pisarkę o światowej renomie – Alice Walker, uznanego brytyjskiego prawnika Michaela Mansfielda,QC i byłą kongresmenkę Cynthię McKinney., Goldstone nazywa ich „krytykami, których ostre poglądy na Izrael są powszechnie znane”. Pytanie nie brzmi oczywiście, czy ich poglądy są bardzo krytyczne, ale czy postacie te mają dość wiarygodności i reputacji, wynikającej z dążenia do prawdy w sposób rzetelny i efektywny. [Aby poznać bliżej osoby wchodzące w skład Trybunału, polecam wywiady na stronie Middle East Monitor]

Trybunał Russela do spraw Palestyny w RPA

Trybunał wybrał RPA na miejsce swoich obrad aby, w dość oczywisty sposób, nawiązać do powszechnie potępionego., rasistowskiego reżimu, jaki panował w tym kraju do 1994.  To nawiązanie zostało wzmocnione przez udział arcybiskupa Desmonda Tutu, znanego działacza na rzecz zniesienia apartheidu w RPA, który już na pierwszej sesji Trybunału porównał własne doświadczenia z traktowaniem Palestyńczyków przez Izrael.

Ta analogia została wzmocniona zarówno przez obecność w składzie trybunału Żyda, Ronnie Kastrilsa, jak i przez zeznania południowoafrykańskiego prawnika Johna Dugarda, który znany jest z walki z apartheidem w RPA, jednocześnie pełniąc rolę Specjalnego Sprawozdawcy Rady Praw Człowieka ONZ do spraw Terytoriów Okupowanych, który jasno określił okupacje jako przypadek międzynarodowej zbrodni apartheidu.

Porównywanie Izraela z RPA czasów apartheidu ma oczywiście swoje wady, które stały się podstawą tyrady wymierzonej przez Goldstona przeciwko Trybunałowi. Nazwał on takie porównania „ niesprawiedliwym i nietrafionym pomówieniem, obliczonym raczej na opóźnienie niż  postęp procesu pokojowego”. W efekcie, możliwe sformułowanie mylącego argumentu, że skoro istnieją różnice między traktowaniem Palestyńczyków przez Izrael i rasistowskim reżimem w RPA, całość porównania nie ma racji bytu.

Ludzie dobrej woli powinni zrozumieć, że doświadczenie apartheidu w RPA doprowadziło do sformułowania zbrodni w rozumieniu prawa międzynarodowego, co zapisano w Międzynarodowej Konwencji o Przeciwdziałaniu i Karaniu Zbrodni Apartheidu z 1973 i włączono do Statutu Rzymskiego z 2002, które ustanawiało Międzynarodowy Trybunał Karny, ale nie ograniczono jego zastosowania tego terminu do przyszłych przypadków. Drugi z wymienionych dokumentów, wymienia apartheid wśród 11 typów Zbrodni Przeciw Ludzkości (artykuł 7.1.j)

Zbrodnia Apartheidu

Najbardziej kontrowersyjnym a zarazem znaczącym wynikiem prac Trybunału, było stwierdzenie, że Izrael odpowiedzialny jest za stworzenie reżimu apartheidu, nie tylko w stosunku do Palestyńczyków żyjących pod okupacją, ale również dla mniejszości palestyńskiej, dyskryminowanej licznymi przepisami, oraz palestyńskiej diaspory, liczącej  około 4-5 milionów osób.

Jeśli spojrzeć na ten aspekt w oderwaniu od całości konfliktu izraelsko-palestyńskiego, nawet pomijając nawiązania do systemu panującego do 1994 r. w RPA, może się wydać pozbawionym sensu obejmowanie palestyńskich obywateli Izraela, nawet jeśli są w pewien sposób dyskryminowani, terminem „ofiar apartheidu”. Stwierdzenie takie wydaje się nawet bardziej absurdalne w odniesieniu do palestyńskiej diaspory. Ale za jednomyślnym stwierdzeniem członków Trybunału, kryje się moralnie i psychologiczno-politycznie doniosły pogląd, że prawo do samostanowienia dotyczy całego narodu palestyńskiego, włączając w to jego członków, żyjących poza obszarami kontrolowanymi przez armię Izraela.

Trybunał Russela do spraw Palestyny dzieli tłumaczenie swojego wyroku  uznającego Izrael winnym zbrodni apartheidu przy pomocy trzech argumentów: (1) rasa jest czynnikiem definiującym w relacjach izraelsko-palestyńskich (trybunał stwierdza, że pojęcie „rasy” zawarte w przepisach dotyczących apartheidu powinno być traktowane na tyle szeroko, by obejmować również różnice etniczne i narodowe), (2) niehumanitarne postępowanie (określone jako traktowanie Palestyńczyków przez  Izrael, w szczególności „osadnictwo i zajmowanie ziem palestyńskich” i przymusowy podział społeczności lokalnych w „różnych przestrzeniach”, (3) systematyczne i zinstytucjonalizowany reżim ograniczający prawa Palestyńczyków (preferencyjne traktowanie Żydów, podwójne standardy prawne, ograniczenia w zdobywaniu pozwoleń na budowę, poruszaniu się, deportacje i wyburzenia – na te elementy Izraelskiej codzienności zwraca uwagę Trybunał.

[Zob. też  znakomitą analizę wyników prac Trybunału, autorstwa Victora Kantata, "The Russell Tribunal on Palestine and the Question of Apartheid", al-shabaka brief, November 23, 2011]

Oceniając Trybunał

Najważniejszym owocem obrad Trybunału, jest wzmocnienie społecznego sprzeciwu wobec traktowania Palestyńczyków przez Izrael. Wzmocnienie polegające na dodaniu powagi i elementu formalności dotychczasowych inicjatywom, takim jak Flotylla Wolności, czy kampania BDS (bojkot, wycofanie inwestycji, sankcje). Dzięki Goldstone`owi i zdolnościom organizacyjnym członków Trybunału, inicjatywa została zauważona przez media, czego nie udało się osiągnąć poprzednim przedsięwzięciom tego typu, jak na przykład  Trybunałowi Zbrodni Wojennych w Kuala Lumpur. W tym sensie, zbrodnia milczenia, która niepokoiła Russela w trakcie Wojny w Wietnamie, nadal istnieje, ale jej moc spada, wraz z kolejnymi inicjatywami, zainspirowanymi pierwszym Trybunałem.

Pośrednio,  samo istnienie Trybunału powinno skłonić rządy państw do większej aktywności w egzekwowaniu odpowiedzialności jednostek łamiących prawo międzynarodowe, korzystając z Zasady Represji Wszechświatowej. W tej chwili, jakiekolwiek działania, mające na celu wzmacnianie międzynarodowych mechanizmów egzekucji prawa, siłą instytucji państwowych, napotyka na opór systemu geopolitycznego, zwłaszcza ze strony USA, co jest wynikiem hiszpańskiego oskarżenia i zatrzymania w Wielkiej Brytanii Augusto Pinocheta. Ten konflikt pomiędzy przestrzeganiem prawa międzynarodowego i poczuciem bezkarności największych aktorów systemu międzynarodowego, pomoże określić czy system międzynarodowy opierać ma się na zwierzchności siły czy sprawiedliwości.

Wreszcie, zauważamy że system prawny sumienia, rozumiany jako wydawanie werdyktów zgodnych z prawem, lecz bez możliwości nałożenia kary, rozwija się w dwóch kierunkach. Pierwszy, zawierający inicjatywy będące spuścizną Russela, w tym Trybunał Russela do spraw Palestyny, który uznał Izrael winnym zbrodni apartheidu, czerpie swoją metodologię z praw opartych na oświadczeniach ekspertów prawa i relacjach osób, uznawanych za autorytety moralne wysokiej rangi. Drugi, w pewnym stopniu wpisuje się weń Trybunał z Kuala Lumpur, stara się odtwarzać zachowanie „prawdziwego” sądu, pod auspicjami społeczeństwa obywatelskiego, opierając swoją wiarygodność na trzymaniu się procedur sądowych, włączając w to postępowanie dowodowe, ściśle prawnicze wnioskowanie i dopuszczenie oskarżonych do głosu. Mam nadzieję, że czwarte posiedzenie Trybunału, które ma odbyć się w 2012 w USA,  będzie nie tylko przeglądem  oskarżeń wymierzonych w Izrael, ale i pokaże drogę dla tych, którzy widzą potrzebę stworzenia systemu prawnego sumienia, jako głównej areny walki o prawdziwie humanistyczny system międzynarodowy.

Richard Falk

Richard Falk – specjalny sprawozdawca ONZ do spraw Praw Człowieka w Palestynie

Autor jest emerytowanym profesorem  prawa międzynarodowego na Uniwersytecie Princeton, profesorem wizytującym na studiach globalnych i międzynarodowych Uniwersytetu Kalifornijskiego w Santa Barbara. Jest autorem i redaktorem licznych publikacji, ostatnio został redaktorem tomu „Prawo międzynarodowe i trzeci świat: przekształcając sprawiedliwość” (Routledge, 2008)

tłum. Jan Sikorski

 

Źródło: http://www.kampania-palestyna.pl/index.php/2012/01/06/falk-czy-izrael-jest-winny-zbrodni-apartheidu/

 
Nikomu, prócz może Lenina, Trockiego, robotników i prostych żołnierzy piotrogrodzkich, przez myśl nie przeszło, że bolszewicy mogą pozostać przy władzy dłużej niż trzy dni.
John Reed
Reklama