|
Żyjemy w epoce triumfującego w skali globalnej kapitalizmu neoliberalnego – czyli najnowszej odsłony imperializmu. W minionym stuleciu doświadczyliśmy dwóch potwornych wojen światowych, a dziś stoimy wobec groźby trzeciej, która, jeśli wybuchnie, z wielkim prawdopodobieństwem oznaczać będzie całkowitą zagładę gatunku ludzkiego. W ponurych czasach, gdy panuje logika „zderzenia cywilizacji”, szczególnie ważna jest pamięć o emancypacyjnych zrywach przeszłości. 7 listopada mija 92. rocznica wybuchu Rewolucji Październikowej. O wydarzeniu tym nie wypada dziś mówić dobrze – ale tym bardziej należy to czynić.
Zaproponowana ostatnio przez polski Sejm nowelizacja kodeksu karnego stanowi kolejny przykład ofensywy tych, którzy pragną zrównać ideę komunistyczną – jedną z tych idei, które w historii dawały i wciąż dają największą nadzieję na wyzwolenie ludzkości dzięki obaleniu systemu opartego na wyzysku i ucisku – ze zbrodniczymi koncepcjami faszystowskimi, należącymi do najbardziej elitarystycznych ideologii w całych pogmatwanych dziejach człowieka. Sierp i młot – symbol sojuszu klas wyzyskiwanych i uciskanych – był u schyłku rzezi pierwszej wojny światowej i w dobie rewolucyjnej Rosji odbierany jako symbol nadziei i wolności przez miliony robotników, chłopów, inteligentów i innych pragnących, by otaczający ich świat stał się lepszy. Ci, którzy pozostają współodpowiedzialni za udział Polski w budzących powszechny sprzeciw wojnach w Afganistanie i Iraku, zrównują ów symbol ze swastyką, słusznie kojarzoną jako symbol zbrodni wojennych i nienawiści narodowej.
To nieprzypadkowe. Za sprawą podobnych im możnych tego świata rewolucyjna Rosja stała się – tak jak przed nią np. Filipiny, później Wietnam, dziś Afganistan i Irak – poligonem imperializmu i obszarem działań aż czternastu interwentów, jak też stosujących „biały terror” wewnętrznych sił kontrrewolucyjnych. Ów zryw stanowił zarazem jeden z największych, a może największy w historii protest przeciw wojnie imperialistycznej. To sprawiło, że odpowiedzialni za masakrę lat 1914-1918 przerazili się, iż światu może zabraknąć ich „cywilizowanej” i „dobroczynnej” kurateli.
Rewolucja Październikowa to nie tylko radykalny przewrót polityczny – nie tylko słynne „dziesięć dni, które wstrząsnęły światem”. To także proces głębokich i złożonych przemian społecznych, entuzjastycznie przyjętych przez sporą część postępowych sił antykapitalistycznych – nie tylko komunistów, lecz często również anarchistów, socjalistów czy nawet socjaldemokratów – tak na obszarze byłego imperium carskiego, jak i na całym świecie. Bolszewicy okazali się być realną siłą, zdolną spełnić obietnicę wyjścia Rosji z wojny, a także ponieść dalej sztandar z dwiema kolejnymi ówczesnymi obietnicami: reformy rolnej i ośmiogodzinnego dnia pracy. Żadnej z tych obietnic nie były zdolne spełnić siły prezentujące się jako „postępowe”, lecz w swej praktyce akceptujące kapitalizm.
W warunkach wojny domowej, niezwykle szczelnej i niszczycielskiej blokady ekonomicznej oraz zmasowanej interwencji zewnętrznej to pierwsze w historii państwo robotnicze okazało się miejscem rozkwitu kultury i nauki, debaty politycznej oraz perspektyw, które nieporównanie trudniej byłoby zarysować w warunkach kapitalizmu.
Hasło samookreślenia narodowego aż do oderwania się – którego wymowa wpłynęła na wiele późniejszych koncepcji prawnomiędzynarodowych – odzwierciedlało politykę, za sprawą której narody dawnej carskiej Rosji powstawały z kolan. To Rosja Radziecka była krajem, który błyskawicznie uznał prawo Polaków do posiadania własnego państwa – w „podzięce” parę lat później Piłsudski zrewanżował się awanturą kijowską. To właśnie ten tak zniesławiany do dziś kraj podjął kroki na rzecz emancypacji narodowej i społecznej Żydów, i to o wiele realniejsze niż miraże, jakie miał do zaoferowania syjonizm herzlowski.
O emancypacyjnym znaczeniu Października świadczy również wielki wzrost roli politycznej kobiet po rewolucji, a także depenalizacja aborcji i homoseksualizmu, dokonana osiem tygodni po dojściu bolszewików do władzy. W rewolucyjnej Rosji podejmowano debatę nad zrównaniem w prawach związków dwu- i jednopłciowych, co pozwala dostrzec, że ta pierwsza zwycięska rewolucja proletariacka zyskała też wymiar rewolucji obyczajowej.
Pragnieniem bolszewików nie mogła być ta karykatura państwa robotniczego, jaką znamy z okresu kontrrewolucji stalinowskiej. Nie tylko dlatego, że kosztowała ona życie nawet 90 proc. członków dawnej kadry bolszewickiej, zniesławianych wówczas jako „gadzina trockistowska, zinowiewowska i bucharinowska”, czy wręcz jako „faszyści” (co przypomina obecną propagandę antykomunistyczną). Ich dalekosiężnym celem było stworzenie bezklasowego, bezpaństwowego i beztowarowego oraz prawdziwie globalnego społeczeństwa, funkcjonującego w ustroju opartym o fundament najnowszej techniki, nie zaś superpaństwo z wszechwładną i stojącą ponad prawem biurokracją.
Bez względu na jej trudne i powikłane losy, upamiętniamy dziś Rewolucję Październikową jako słuszny zryw, a wiele jej nauk pozostaje aktualnych również w naszych czasach.
Kolektyw redakcyjny portalu Internacjonalista.pl
7 listopada 2009 r. |