Podobno dżentelmeni (a co z damami?) o fakty się nie spierają. W Iraku broni masowego rażenia jak nie było, tak nie ma. Bush czyści armię z generałów, którzy odmówili podrzucenia do Iraku tej broni, bo uznali, że co za dużo to niezdrowo i jeśli Bush chce, to niech sam ją podrzuci. Oczywistym faktem jest też to, że w Iraku narasta ruch oporu wobec wojsk okupacyjnych. Dżentelmeni nazywają jego uczestników terrorystami. Skąd my to znamy? Warto wiedzieć, jak to wygląda na miejscu – np. w głośnej w mediach Faludży. Opowiada Robert Fisk, znienawidzony przez Blaira i Busha korespondent londyńskiego „Independenta” na Bliskim Wschodzie. (zmk)
Relacja korespondenta AFP w Faludży. Fares Dlimi postanowił pozostać w mieście.
Poniedziałek, 8 listopada
“Około dziewiętnastej potop ognia spada na dzielnicę Mualimin w północnej części miasta. Jestem koło meczetu Baddawi. Od północnej granicy miasta czołgi i artyleria strzelają do wszystkich domów naprzeciwko. Uciekam “skacząc” z jednego domu do drugiego. Nieprzerwany huk eksplozji. Obrońcy proszą cywilów o wycofanie się na tyły, pomagają ludziom w ucieczce. Spędzam noc w opuszczonym domu.”
Jerzy Szygiel, ACTA - skandal w Parlamencie Europejskim
Wpisany przez piotrek
wtorek, 31 stycznia 2012 09:30
Podczas gdy dzisiaj w Tokio 22 ambasadorów krajów Unii Europejskiej podpisywało układ handlowy ACTA, w Strasburgu wybuchła bomba: sprawozdawca specjalny Parlamentu Europejskiego ds. tej umowy, francuski deputowany Kader Arif, złożył w proteście dymisję, która bez wątpienia utrudni ratyfikację. „Nie będę uczestniczył w tej maskaradzie” – napisał w opublikowanym oświadczeniu.
Jacek Żakowski, ACTA ad acta. Co ma wspólnego internet z biblioteką
Wpisany przez piotrek
wtorek, 24 stycznia 2012 19:34
Kiedy dowiedzieliście się państwo, że istnieje coś takiego jak ACTA? Niewiele ważnych decyzji przygotowywanych było w tak szczelnej dyskrecji. I to nie tylko w Polsce
Dwa lata temu Parlament Europejski jednomyślnie przyjął rezolucję domagającą się jawności negocjacji. I nic. Pół roku temu premier obiecał otwartą debatę w tej sprawie. I też nic.
Piotr Z., PhD, List do młodego doktora i doktoranta
Wpisany przez piotrek
poniedziałek, 16 stycznia 2012 01:37
Drogi doktorze, doktorze in spe, zapewne często zastanawiasz się jakaż to świetlana przyszłość czeka młodego adepta nauki w nadwiślańskim kraju. Mam dla Ciebie dwie wiadomości: złą i dobrą. Standardowo zaczyna się od złej, a ja tym razem nie wyłamię się ze schematu.
Zacznę od wypowiedzi prof. Króla ([1]): "W zasadzie nie ma żadnych pobudek, które skłaniałyby młodego magistra do robienia doktoratu (...) niewielka część doktorantów dostaje stypendia (nie tak duże, bo nieco ponad 1000 zł), gdyż ministerstwo nie szanuje doktorantów i przydziela uniwersytetom mniej więcej jedną czwartą minimalnej sumy stypendium na doktoranta, a uniwersytety nie mają z czego pozostałej części dopłacać. (...) jest tylko znikoma szansa na to, że po obronieniu doktoratu świeży doktor zostanie zatrudniony w swojej dziedzinie nauki, gdyż nie ma pieniędzy na zatrudnianie nowych ludzi na wyższych uczelniach, a rotacja jest minimalna. (...) tylko niewiele firm uważa, że doktor będzie dla nich cenniejszym pracownikiem niż magister".
Od 15 lat [wywiad z 2006 r. – przyp. tłum.] głosi się regularnie upadek kubańskiego społeczeństwa. Fidel Castro sam swego czasu podkreślił nierówności na Kubie. Czy można dzisiaj zachować i rozwijać rewolucyjne zdobycze czy są one skazane na zanikanie?
Identyfikuję się całkowicie z Rewolucją Kubańską, ale jej nie reprezentuję. To, co mówię, jest moją prywatną opinią. Socjalne zdobycze rewolucji socjalistycznej na Kubie są oczywiste: wielka równość społeczna, system edukacji, który jest dostępny dla każdego i jest na poziomie porównywalnym ze Stanami Zjednoczonymi i Europą, system opieki zdrowotnej będący najlepszym w Ameryce Łacińskiej i który, wbrew tendencjom europejskim, nie jest prywatyzowany czy likwidowany.
Paweł Michał Bartolik, Sierak, cudowne dziecko Havla
Wpisany przez piotrek
wtorek, 31 stycznia 2012 19:29
Ach, ten Sławomir Sierakowski! Dla niektórych wciąż „cudowne dziecko” polskiej lewicy – w istocie jest, podobnie jak jego usłużni akolici, co najwyżej „cudownym dzieckiem” tych nurtów politycznych, które rzeczywista lewica określa nieraz zbiorczo mianem cruise missiles left. Wiadomo o tym co najmniej od czasu, gdy podkulił ogon przed straszącymi go i całe środowisko „Krytyki Politycznej” procesem sądowym fanatycznymi obrońcami Izraela. Tym razem dowiódł tego po raz kolejny, pisząc mdłą apologetyczną laurkę ku czci Vaclava Havla oraz obwieszczając, że dla KP cały 2012 rok pozostanie „Rokiem Havla”.
Ladislau Dowbor, Od własności intelektualnej do zarządzania wiedzą
Wpisany przez piotrek
czwartek, 26 stycznia 2012 22:54
„If nature has made any one thing less susceptible than all others of exclusive property, it is the action of the thinking power called an idea” [Jeśli przyroda sprawiła, że coś mniej od wszystkich rzeczy nadaje się, aby być wyłączną własnością, to jest to działanie mocy myślenia zwanej ideą.] Tomasz Jefferson, 1813
„The goal of copyright is to encourage the production of, and public access to, cultural works. It has done its job in encouraging production. Now it operates as a fence to discourage access.” [Celem prawa autorskiego jest zachęcenie do produkcji dzieł kulturalnych oraz sprzyjanie ich dostępności. Wykonało ono swoje zadanie zachęcając do produkcji. Teraz stanowi przeszkodę, utrudniając dostęp.] James Boyle, 2008
Abstrakt: Centralna oś tworzenia wartości przenosi się z treści materialnej na treść wiedzy wcielonej do procesów produkcyjnych. Prowadzi to do batalii ideologicznej i ekonomicznej wokół prawa dostępu do wiedzy. Swobodny i praktycznie bezpłatny dostęp do wiedzy i kultury, na który pozwalają nowe technologie, jest błogosławieństwem, a nie zagrożeniem. Stanowi podstawowy nośnik redukcji nierównowagi społecznej i upowszechnienia technologii nieodzownych do ochrony środowiska planety. Próby uniemożliwienia postępów tego procesu, ograniczenia dostępu do wiedzy i kryminalizacji tych, którzy czynią z niej użytek, nie mają najmniejszego sensu. Mają natomiast sens studia nad takimi nowymi regułami gry, jakie rozmaitym uczestnikom tego procesu potrafiłyby zapewnić miejsce pod słońcem. Warto zastanowić się nad światem przemian, który wyłania się przed nami: nad pracami Lawrence Lessinga o przyszłości idei, Jamesa Boyle’a o nowym powiązaniu praw, Josepha Stiglitza o kruchości systemu patentów, André Gorza o gospodarce dóbr niematerialnych, Jeremy’ego Rifkina o gospodarce kultury, Erica Raymonda o kulturze dołączalności, Manuela Castellsa o społeczeństwie sieciowym, Alvina Tofflera o trzeciej fali, Pierre’a Lévy’ego o inteligencji zbiorowej, Hazel Henderson o procesach współpracy i nad pracami wielu, wielu innych innowatorów. Przyglądając się ich propozycjom przekonamy się, że zmiany nie czekają, aż zaprojektuje się utopie, a inny świat staje się całkiem możliwy.
Wyobraźmy sobie, że białoruskie lotnictwo zabiło przez pomyłkę 35 grzybiarzy w puszczy białowieskiej. Afera murowana. Minister Sikorski na forum ONZ ogłasza sankcje w imieniu całego wolnego świata.
Jak zwykle media stanęły na wysokości zadania. Nikogo nie interesuje, że w Turcji państwo zabiło 35 niewinnych ludzi, a teraz trwa tam operacja anty-terrorystyczna polegająca na masowych aresztowaniach działaczy politycznych i społecznych zarówno kurdyjskich jak i tureckich.
Pandelis Pouliopoulos: Trocki, jeden z wielkich przywódców marksizmu
Wpisany przez piotrek
piątek, 13 stycznia 2012 12:28
Wielki teoretyk marksizmu
Trocki, kontynuator Marksa i Lenina
Podobnie jak Lenin, Trocki zawsze twierdził, że jest po prostu marksistą, prawdziwym uczniem Marksa. Nie istnieją „leninizm” lub „trockizm” jako specjalne, nowe teorie różne od marksizmu, które poprawiałyby go lub „wypełniały w nim luki”.
W niedawnym exposé premier zapowiedział bezmiar poświęceń, które w najbliższych latach i dziesięcioleciach ma ponieść polskie społeczeństwo, by ratować finanse publiczne. Wiele z tych propozycji zasługuje na poparcie. Uderzające jest jednak to, że całkowicie pominięta została kwestia otwartych funduszy emerytalnych (OFE), stanowiących od 1999 r. II filar systemu emerytalnego. A przecież jeszcze w lutym 2011 r. minister finansów Jacek Rostowski porównał II filar do raka, „który urósł do gigantycznych rozmiarów i niszczy cały system emerytalny, a teraz przerzucił się na finanse publiczne”