|
Pierwszą rzeczą, którą widać przy wejściu do MGM Grand w Las Vegas nie jest plakat reklamujący walkę Mayweather - Ortiz. Pierwszą rzeczą, którą jaka widać to stolik przy ustawionym tam ringu i siedzący w lobby wielcy mistrzowie pięści, legendy wagi ciężkiej: Ken Norton, Leon Spinks i Earnie Shavers. Nie przyjechali oglądać walki Floyda, który bez wpływów z PPV ma zagwarantowane 25 milionów, choć na pewno na trybunach ich nie zabraknie. Przyjechali zarobić milion razy mniej, pozując do zdjęć za 25 dolarów bo to się lepiej opłaca niż tylko składać autografy. Nie mają z czego żyć, więc taka walka to dla nich spora gratka. Już dziś mają nadzieję, że kolejne kasyno zaprosi ich na listopadowy pojedynek Manny Pacquiao...
Leon Spinks miał zaledwie 24 lata i rok zawodowej kariery za sobą, kiedy miał być lekką rozgrzewką dla Muhammada Ali przygotowującego się do walki z legendarnie mocno bijącym Earnie Shaversem. Zamiast rozgrzewki, była szokująca porażka na punkty Alego, ale kiedy siedem miesięcy później Muhammad miał swój rewanż, Spinks już nigdy się nie podniósł. Jeszcze pięć lat temu pracował jako sprzątacz za 5 dolarów i 15 centów na godzinę w klubie sportowym w Ohio, zanim biznes sportowych pamiątek pozwolił mu przynajmniej na to, by nie musiał prosić o zapomogi. Dziś za zdjęcie bierze 20 dolarów.
Earnie "Czarny Niszczyciel" Shavers, który na liście 100 najmocniej bijących ciężkich wszech czasów zajmuje wysokie, dziesiąte miejsce (według Muhammada Ali, Kena Nortona i znanego z twardej głowy Larry Holmesa nikt nie bił mocniej) przegrał swoją szansę zostania mistrzem świata po znakomitej walce z Holmesem i dobrej walce z Muhammadem Ali. Kiedy nie mógł znaleźć dla siebie miejsca do życia - i pracy - w USA, wyjechał do Anglii, gdzie przez ponad dekadę otwierał drzwi witając gości przybywających do baru. Dla niego walka Mayweather - Ortiz to okazja zarobienia w ciągu kilku dni poprzedzających wielki wieczór tyle, ile wynosi jego dwumiesięczna zapomoga.
Ken Norton, którego walka z Holmesem do dziś uważana jest za jedną z najlepszych w historii i którego na pewno pamięta za złamaną szczękę Ali, miał nieco inną historię życia niż pozostała dwójka. Po zakończeniu kariery dorabiał pracą w filmach i pewnie robiłby to do dziś, gdyby nie fatalny wypadek, który w 1986 roku o mało nie pozbawił go życia. "Lekarze powiedzieli, że nigdy nie będę chodził i mówił" - wolno sylabizuje Norton, który do zdjęć najchętniej pozuje uchylając swój znak rozpoznawczy - czarny kapelusik. Dziś są pod nim blizny po operacjach, a Ken porusza się wolno, czasami o lasce.
Czy mistrzom nam bardziej współczesnym taki los nie grozi? Nie musimy się bać o braci Kliczko, wycofał się w najlepszym momencie Lennox Lewis, a z tej starszej gwardii więcej pieniędzy na grillach niż na boksie zarobił George Foreman. Przykład Riddicka Bowe, Mike Tysona, Razora Ruddocka i wielu, wielu innych pokazuje jednak, że nadal bycie bokserskim mistrzem to często żadna gwarancja spokojnego życia na emeryturze. Zwłaszcza jeśli się robi karierę w Ameryce - kraju, który szybko daje, ale jeszcze szybciej zapomina. Floyd Mayweather Senior, długo wcześniej niż na planie dokumentu HBO zaczął się z już legendarnym synem obrzucać słowami, z których żadne nie nadaje się do powtórzenia, powiedział, że niepokonany Junior w wieku 45 lat będzie sprzedawał "crack" w rodzinnym Grand Rapids w stanie Michigan bo nie będzie miał przy sobie ani dolara.
Floyd Mayweather, geniusz pięści, powinien popatrzeć na Nortona, Spinksa i Shaversa, kiedy będzie szedł na ring po swoją najwyższą gwarantowaną wypłatę w karierze - 25 milionów dolarów, bez doliczenia kolejnych kilkunastu milionów z wpływów pay-per-view. Popatrzeć i zdać sobie sprawę, że im też się na pewno wydawało, że życie wielkiego mistrza pięści na emeryturze będzie wyglądało zupełnie inaczej.
Źródło: http://www.ringpolska.pl/boks-na-swiecie/66-boks-zawodowy-zagranica/13137-z-bokserskiego-naroznika-fotka-z-mistrzem-25-dolarow |