|
Po "Halembie" nic się nie zmieniło
We wtorek po południu w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach zmarł 43-letni górnik. To już 15 człowiek, który stracił życie w katastrofie w dawnej kopalni "Śląsk", obecnie części KWK "Wujek". Choć za wcześnie jeszcze, by powiedzieć, czy dochodziło tam do fałszowania czujników - wiadomo już, że zlekceważono niebezpieczne sygnały. Jak mówi przewodniczący WZZ "Sierpień 80", Bogusław Ziętek: "Niestety potwierdza się teza o szeregu zaniedbań, które miały miejsce na tej feralnej ścianie. Tam już wcześniej były bardzo duże problemy z metanem. Już trzy dni przed tragedią było tam zwiększone stężenie metanu. Mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której nie wyprowadzono górników z bardzo niebezpiecznego rejonu." W dodatku w czasie tragedii było ich tam znacznie więcej, niż powinno przebywać na tym obszarze.
Niezależnie od tego, co było przyczyną tragedii - przerażający jest fakt, że cały czas pojawiają się na różnych kopalniach głosy o fałszowaniu czujników i wysyłaniu ludzi w niebezpieczne miejsca, są jednak one lekceważone. Kontrole Wyższego Urzędu Górniczego, przeprowadzane na podstawie dokumentacji, w której wszystko się zgadza, nie wykazują nieprawidłowości. Górnicy, którzy chcą zgłosić prokuraturze niebezpieczne dla życia ludzkiego działania na swoich kopalniach, są straszeni możliwością utraty pracy. Nawet, jeżeli dowody trafią do właściwych instytucji, nikomu włos z głowy nie spada. Działacze związkowi, którzy dociekają prawdy, są szykanowani.
Przykładem tego jest KWK "Szczygłowice", gdzie dwa lata temu pod fałszywym zarzutem wywołania nielegalnego strajku wyrzucono z pracy trzech związkowców z WZZ "Sierpień 80", którzy usiłowali ujawnić fałszerstwa czujników metanu. Do dziś nie zostali przywróceni do pracy.Taśma z nagraniami, na ktorych pracownicy dozoru skłaniali ludzi do zmiany zeznań, utknęła u ekspertów. Pracownicy, którzy zdecydowali się mówić, zostali przeniesieni. Dyrekcja kopalni jest, oczywiście, bezkarna.
Dzieje się tak, gdyż dla ludzi rządzących górnictwem zysk jest ważniejszy, niż ludzkie życie i bezpieczeństwo. Górnictwu odmawia się środków na inwestycje początkowe, dlatego trzeba kopać w coraz gorszych i bardziej niebezpiecznych warunkach. W pogoni za zyskiem za wszelką cenę wysyła sie ludzi na smierć, a ukrywają to nie tylko dyrekcje kopalni i zarządy spółek węglowych, ale też instytucje kontrolne. Wszystkich zaś chronia kolejne ekipy rządzące. Skandalem jest wypowiedź wicepremiera Pawlaka, który groźbami usiłuje zamknąć górnikom usta. Czego Pawlak się boi? Czy tego, ze wypowiedzi górników ujawnią mechanizmy krwiożerczego kapitalizmu, dla którego życie robotnika jest niczym?
Za śmierć niektórych z górników odpowiada bezpośrednio obecny rząd, który zmienił ustawę, każąc ludziom odrabiać chorobowe. Gdyby nie to, niektórych górników mogłoby już tam nie byc, gdyż przepracowali pod ziemią 25 lat. Obecnie zaś mówi się o odebraniu górnikom prawa do wcześniejszych emerytur. Jak widać trafnie mówiono na demonstracjach pod Sejmem, że rząd chce, by górnicy pracowali do smierci.
Hańbą jest też to, że niektórzy wykorzystują tragedię, by znów nawoływać do prywatyzacji górnictwa. W prywatnych kopalniach zysk właściciela będzie już jedynym prawem, jakie będzie obowiązywało. Stopień bezpieczeństwa w prywatnych firmach widoczny jest na budowach, gdzie ciągle dochodzi do śmiertelnych i ciężkich wypadków, gdyż oszczędza się na zabezpieczeniach, jak i na przeszkoleniu pracowników, każąc im wykonywać pracę, do której nie są przygotowani. Można sobie tylko wyobrażać, co działoby się pod ziemią w prywatnych kopalniach. Zapewne na dół posyłano by coraz więcej ludzi z firm zewnętrznych, z minimalnym przeszkoleniem, takich, jak pracowników firmy "Mard", którzy zginęli na Halembie. Tak jest przecież taniej. Tamta katastrofa była właśnie przedsmakiem prywatyzacji górnictwa. Jak jednak widać - kapitalistyczne sępy nie przepuszczą żadnej okazji, by dobrać się do publicznej własności.
Odpowiedź na to może być jedna - państwowe inwestycje w kopalnie, aby zapewnić bezpieczeństwo górnikom w ich ciężkiej pracy. Kontrola związków zawodowych i załóg kopalni nad wydawaniem tych pieniędzy, aby trafiły tam, gdzie są naprawdę potrzebne. Żadnej prywatyzacji górnictwa. Dosyć pogoni za zyskiem kosztem ludzkiego życia!
Artykuł ukazał się 22 września od tego czasu zmarło dwóch następnych górników.
Źródło: wladzrobotnicza.pl strona Grupy na rzecz Partii Robotniczej |