Kraj Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy Magdalena Ostrowska, Elastyczny wyzysk studenta
Magdalena Ostrowska, Elastyczny wyzysk studenta PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 12
SłabyŚwietny 
Kraj - Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy

Nie od dziś wiadomo, że nie dla wszystkich czas studiów to okres beztroskiej zabawy i przedłużonej młodości. Wielu studentów musi pracować, by opłacić naukę i zarobić na utrzymanie w obcym mieście. To właśnie studenci są główną grupą, z której pracowników rekrutują duże sieci handlowe i usługowe. Staraliśmy się dowiedzieć, jak wygląda praca w takich sieciach.

Sieć KFC (Kentucky Fried Chicken)  – należąca do American Restaurants  – zachwala na swojej stronie internetowej znaczenie „naczelnych wartości”, sprawiających, że „ludziom podoba się praca w naszej firmie”. Nieco odmienne zdanie mają młodzi ludzie pracujący w sieci KFC.

 – Pracuję w KFC od 1,5 roku, a to dość długo jak na tę firmę, bo rotacja pracowników jest tu duża  – opowiada Monika, studentka III roku stosunków międzynarodowych na Uniwersytecie Warszawskim.  – Przez ten czas ani razu nie dostałam premii, mimo że pracuję ponad wyznaczone w firmie normy.

Monika jest zatrudniona w call center, gdzie przyjmuje się zamówienia na dostawę do domu.  – Dziennie realizujemy około 10 tys. takich zamówień i to tylko w jednej restauracji. Ja sama wyrabiam średnio 5 tys. zł zysku dziennie, ale to nie przekłada się na zarobki  – informuje Monika.  – W call center mamy stawkę 7 zł za godzinę pracy, a osoby zatrudnione w restauracji, przy obsłudze klientów i produkcji, mają jeszcze niższe stawki. O podwyżkach nie mamy co marzyć, niezależnie od wyników sprzedaży i tego, że co pewien czas firma podnosi ceny produktów  – dodaje.  – Teoretycznie istnieją premie, na przykład za obecność czy dobre wyniki, ale w praktyce dostaje je kilka osób, o których trudno powiedzieć, by miały jakieś dobre wyniki.

Zdecydowana większość zatrudnionych w KFC pracuje na umowę-zlecenie, pozwalającą pracodawcy obniżyć koszty pracy, a także ułatwiającą szybkie zwolnienie pracownika. Zatrudnieni na umowę zlecenie nie są chronieni przepisami Kodeksu pracy, ponieważ jest to umowa regulowana przez Kodeks cywilny.  – Oczywiście, nikt nawet nie marzy o założeniu związków zawodowych, ani nie upomina się głośno o poprawienie warunków pracy, żeby nie wylecieć  – mówi Monika. Tylko nieliczni, głównie kierownicy, są zatrudnieni na umowę o pracę.

 – Na zlecenie pracują nie tylko studenci, którzy i tak mają ubezpieczenie na uczelni, ale też starsi pracownicy, zwłaszcza starsze kobiety, które muszą się godzić na takie warunki, bo mają kiepską pozycję na rynku pracy  – wyjaśnia studentka.  – Stawki są takie same dla wszystkich, niezależnie od tego, czy ktoś jest studentem, czy nie. W dodatku, jak wyjaśnia Monika, wszyscy mają w umowach podaną stawkę netto.

Konsekwencją pracy na umowę zlecenie jest m.in. to, że pracodawcy nie obowiązują przepisy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, nie musi wypłacać dodatkowych pieniędzy za nadgodziny i nie ma obowiązku udzielić pracownikowi urlopu. Zdaniem Moniki i innych studentów zatrudnionych w KFC, to właśnie jest dla nich największym problemem.

 – Teoretycznie mamy elastyczny czas pracy, możemy sobie sami ustalać godziny, w których pracujemy, tak żeby dostosować pracę do zajęć na uczelni  – informacje Moniki potwierdza Tomek, student I roku ochrony środowiska na prywatnej uczelni.  – Takie informacje znalazłem na stronie internetowej firmy i dlatego zdecydowałem się pracować w tej restauracji. W praktyce to wygląda zupełnie inaczej.

Zatrudnieni w KFC studenci zgłaszają kierownikom godziny, w jakich są gotowi pracować, zaś kierownicy układają grafik. W praktyce dzieje się tak, że studenci poznają grafik w ostatniej chwili, gdy nie można go już zmienić, a ich sugestie zwykle nie są uwzględniane.

 – Komuś z zewnątrz może się wydawać, że chcemy pracować jak najdłużej, bo mamy płacone od godziny, ale to nie do końca prawda  – wyjaśnia Monika.  – Czasem chcielibyśmy mieć więcej wolnego, choćby po to, żeby odpocząć, ale to niemożliwe.

 – Wkurzyłem się, bo nie mogłem pojechać do rodziny na Wszystkich Świętych  – mówi Tomek, który pochodzi spod Zamościa i odkąd zaczął pracować w KFC, nie może wyrwać się na weekend do rodziców.  – Może to jest elastyczny grafik, ale nie wiem dla kogo, bo na pewno nie dla pracowników.

 – Pracujemy we wszystkie święta i wolne dni, ja też 1 listopada musiałam pracować. Podobnie będzie 11 listopada, gdy większość pracowników będzie miało wolne  – informuje Monika.  – U nas w święta mają wolne tylko ci, którzy pracują w restauracjach znajdujących się w hipermarketach, bo sklepy są wtedy zamknięte. Samodzielne restauracje nawet w Wigilię pracują do godziny 23, w drugi dzień świąt to samo i w Nowy Rok...  – wylicza.  – Dla firmy to dobre, bo w święta jest więcej zamówień. Dla pracowników tylko taka różnica, że w świąteczne dni mamy stawkę wyższą „aż” o złotówkę, bo mamy 8 zł za godzinę  – ironizuje studentka.  – Nie możemy się doprosić o wolne dni, bo grafiki są już poustalane.

Zatrudnieni w KFC i podobnych restauracjach mają świadomość, że są wyzyskiwani, a jednocześnie czują się bezradni.  – Tylko narzekamy po cichu, ale nikt nie odważy się podskoczyć, bo wyleci z roboty. A wylecieć łatwo, rotacja pracowników jest bardzo duża, część sama odchodzi, bo ma dosyć  – mówi Tomek.  – Oficjalnie przy rekrutacji są jakieś testy, rozmowy kwalifikacyjne, ale tak naprawdę te testy robi się do skutku i przyjmują do pracy wszystkich, jak leci.

Monika dodaje, że frustruje ją też świadomość tego, jak duże obroty ma restauracja, zwłaszcza w dni świąteczne, i że ich wysiłek nie ma żadnego odzwierciedlenia w zarobkach.  – W dodatku od jakiegoś czasu musimy sami szkolić nowych pracowników. Oczywiście, nie mamy z tego tytułu żadnych dodatkowych pieniędzy  – podkreśla.

Na stronie internetowej KFC zachęca do pracy, oferując pracownikom różnego rodzaju świadczenia, m.in. opiekę medyczną, szkolenia, fundusz inwestycyjny itd. Pracujący w KFC studenci, z którymi rozmawialiśmy, na wieść o tych świadczeniach robią wielkie oczy.

Podobny system pracy obowiązuje w innych sieciach gastronomicznych.  – Tylko w McDonalds' mają trochę wyższe stawki. KFC, razem z Pizza Hut i Burger Kingiem, należy do sieci American Restaurants i tam wszędzie jest tak samo  – twierdzi Monika.

„Rozwój firmy AmRest jest bezpośrednio związany z rozwojem jej ludzi. W AmRest traktujemy naszych pracowników tak, jak chcemy, żeby byli traktowani nasi klienci. (...) Naszym celem jest uczynić życie naszych klientów i pracowników bardziej radosnym i przyjemnym. Wszystkie działania skupiamy na tym, by przewyższać oczekiwania klientów, a naszym pracownikom dać większe możliwości rozwoju”  – głoszą spece od wizerunku na stronie internetowej firmy.·

 



AmRest (d. American Restaurants), skupiające sieci: KFC, Pizza Hut i Burger King, zatrudnia ponad 8 000 osób. AmRest zarządza w Polsce 135 restauracjami, w tym 46 lokalami Pizza Hut i 89 lokalami KFC.

Pierwsza restauracja KFC w Polsce została otwarta w 1993 r. Obecnie KFC ma w Polsce 79 samodzielnych restauracji i 10 lokali typu „2 w 1”. Oprócz tego funkcjonują także restauracje typu Drive-Thru dla kierowców. KFC ma ponad 9 400 restauracji w 90 krajach świata.

 

 

Źródło: Trybuna Robotnicza

 
Wierzę, że nastąpi starcie między tymi, którzy łakną wolności, sprawiedliwości i równości, a tymi, którzy chcą utrzymać istnienie systemów wyzysku. Wierzę, że nastąpi takie starcie, ale nie uważam, żeby miało ono być oparte na kolorze skóry.
Malcolm X
Reklama
 

 Wymiatamy