Kraj Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy Muchy zamiast masła
Muchy zamiast masła PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 5
SłabyŚwietny 
Kraj - Krajowy Indeks Wyzyskiwaczy

Artykuł ukazał się w 14 numerze biuletynu środowisk pracowniczych „Inicjatywa Pracownicza”, sierpień 2007 r.

 

Brud, muchy, psująca się żywność, niesprawna klimatyzacja, brak zrozumienia ze strony klienta, a na dodatek niska płaca i poniżające traktowanie przez pracodawcę. To realia pracy w zielonogórskich hiper- i supermarketach. Nie odbiegają one od krajowych standardów. Największe z molochów: Auchan, Tesco i Carrefour stanowią miejsce zatrudnienia dla setek zielonogórzan, a częstokroć także nowosolan, sulechowian i innych mieszkańców południowej części województwa lubuskiego.

 

Zielonogórskie filie tych międzynarodowych sieci handlowych korzystają w dużej mierze z usług firm z branży outsourcingowej, czyli podwykonawstwa. Największymi dostarczycielami tego typu usług w regionie są trzy agencje: Fx Marketing, Work Service i Progress. Hipermarket Carrefour najczęściej korzysta z siły roboczej oferowanej przez Progress, natomiast Auchan i Tesco wspomagają kadry podnajmowane od Fx Marketing. Z usług Work Service miejscowe wielkie markety korzystają raczej sporadycznie. Przez wiele ostatnich lat południowa część województwa lubuskiego była dotknięta szczególnie wysokim poziomem bezrobocia, w niektórych powiatach sięgającym nawet ponad 35%. Średni poziom bezrobocia w Polsce spadł z ponad 20% (w latach 2002/03) do 12,4% obecnie. Ale w okolicach Zielonej Góry jest ono w dalszym ciągu wysokie i wynosi 17%. W powiatach żagańskim, krośnieńskim i nowosolskim stopa bezrobocia waha się od 24 do 28%.Trudna sytuacja pracowników na lokalnym rynku pracy powodowała zatem i dalej powoduje, że bez sprzeciwu tolerują oni fatalne warunki pracy i niskie pensje.

 

Płaca robocza w hiper- i supermarketach stanowi policzek dla godności pracownika i w żaden sposób nie jest adekwatna do wykonywanej pracy. Kasjer-sprzedawca zatrudniony bezpośrednio w Carrefourze za 1 godzinę otrzymuje 6 zł. 79 gr. brutto (około 6 zł. netto), natomiast osoba na tym samym stanowisku, zatrudniona na umowę-zlecenie w firmie Progress, zarabia w Carrefourze jeszcze o złotówkę netto mniej. W mniejszym z dwóch zielonogórskich hipermarketów Tesco pracownik działu kas zarabia brutto 5 zł. 65 gr. (wyraźnie mniej niż 5 zł. netto), i to tylko wówczas, gdy zatrudniony jest bez pośrednictwa firm outsourcingowych, które płacą jeszcze mniej. W dużym Tesco sytuacja rysuje się nieco lepiej, ale z kolei kasjer-sprzedawca w dziale piekarnia otrzymuje miesięcznie kwotę niewiele przekraczającą 500 zł.

 

W Auchan stawki nie są lepsze. Pracownik kas zatrudniony bezpośrednio w Auchanie na ¾ etatu otrzymuje 530 zl netto, natomiast zatrudniony na tym samym stanowisku na umowę-zlecenie przez Fx Marketing dostaje do ręki zazwyczaj 4 zł. 60 gr. za godzinę. Wyjątkowo na czas wakacji stawka wzrosła do 5 zł. netto. Pracownik tzw. działów zatrudniony w Fx Marketing otrzymuje natomiast jedynie 4 zł. za godzinę. Inną grupę pracowników stanowią tu zatrudnieni przez IPT Akromar, spółkę związaną z Impel-Tom (dobrze znanej czytelnikowi Biuletynu IP). Do ich obowiązków należy sprzątanie i inne prace porządkowe. Zarabiają miesięcznie 530 zł. netto, pracując na 7/8 etatu.

 

Dane dotyczące powyższych stawek są aktualne. Jak zatem widać, pomimo, że średnie wynagrodzenie w Polsce wynosi obecnie ok. 2870 złotych (czerwiec) i wzrosło w ciągu ostatniego roku o blisko 10%, pracownicy zielonogórskich hiper- i supermarketów w dalszym ciągu zarabiają wyjątkowo mało. Jednak i średnie wynagrodzenie w województwie lubuskim jest dużo niższe niż w kraju i wynosiło w czerwcu 2381 zł.

 

Inny problem to warunki pracy. Na przykład w Auchan duży dyskomfort sprawiają roje much unoszące się nad resztkami zepsutego pożywienia. Brak takich środków higieny jak ścierki czy spirytus przemysłowy do odkażania taśm niejednokrotnie nie pozwala kasjerowi lub kasjerce na obsłużenie klienta w czystości. Ta sama ścierka może służyć równocześnie nawet pięciu pracownikom. Brak spirytusu zmusza często do zastępowania go zwykłą wodą, a ta z kolei nie odparowuje lecz ścieka, co już nieraz doprowadziło do zwarcia w mechanizmie taśmy. Zdarzył się nawet przypadek zapłonu. Przy wielu kasach grozy sytuacji dodaje kabel zasilający, który - jak gdyby nigdy nic - zwisa pod nogami kasjera. Czasami – z inicjatywy samych pracowników – kabel bywa podczepiony taśmą klejącą. Niektórzy pracownicy, zmęczeni żmudnym i często bezskutecznym poszukiwaniem ścierki, w końcu przynoszą ją do sklepu sami i zostawiają, choć zapewnienie środków higieny pracy leży w gestii pracodawcy, nie pracownika.

 

Powszechną praktyką w tego rodzaju zakładach, nie tylko w Zielonej Górze, jest bezczelne wymigiwanie się od płacenia składki emerytalnej wskutek niepełnoetatowego zatrudnienia i ustalanie wyjątkowo niskich stawek, tak by nie przekroczyły ustawowych progów, które wymusiłyby te świadczenia.

 

Wskutek polepszenia się sytuacji ekonomicznej wielkich marketów w Zielonej Górze, o czym żarliwie zapewniają dyrektorzy i menadżerowie, hasłem dnia dzisiejszego na ustach rozradowanych pracowników niech będzie tytułowe: muchy zamiast masła!

 

Piotr Krzyżaniak, Jarek Urbański, Paweł Michał Bartolik

 

Nie ma kapitalizmu bez rasizmu.

Malcolm X
Reklama
 

 Wymiatamy