|
Biuletyn Inicjatywy Pracowniczej, wrzesień 2008. Poniżające warunki pracy i niskie płace obecne są w sieci hipermarketów Tesco w Polsce od zarania jej istnienia. Obecnie złą sytuację dodatkowo potęgują represje, które spadły na pracowników w odpowiedzi na zorganizowany przez Wolny Związek Zawodowy „Sierpień 80" strajk, jaki w lutym br. przeprowadziła załoga Tesco w Tychach.
Bojąc się, że wybuch niezadowolenia przeniesie się na załogi hipermarketów Tesco w innych miastach, dyrekcja podjęła środki zaradcze w postaci zwolnień związkowców i pracowników niezrzeszonych, którzy jawnie poparli strajk i nie zgadzają się z wynegocjowanym przez „Solidarność” i zaproponowanym przez dyrekcję minimalistycznym planem podwyżek płac o 10 % w skali roku. W rzeczywistości plan gwarantuje wzrost płac poniżej deklarowanych 10% i dyskryminuje dużą część pracowników, znacznie (nawet o kilkaset złotych!) różnicując wynagrodzenia za pracę na tych samych stanowiskach, lecz w hipermarketach o różnej lokalizacji. Represje dotykają załogi Tesco w całej Polsce. Poniżej drukujemy wywiad z Bogumiłem Kaszkiem, byłym pracownikiem Tesco w Głogowie. Jak długo i na jakim stanowisku pracowałeś w Tesco? Pracę w Tesco Głogów rozpocząłem w listopadzie 2005 r. jako zleceniobiorca firmy podwykonawczej FX, w marcu 2006 r. zostałem przyjęty bezpośrednio do Tesco na stoisko alkohole-napoje przy wykładaniu towaru, a w styczniu 2007 r. przeszedłem na magazyn spożywczy i od tamtej pory byłem magazynierem. W Tesco pracowałem do końca lipca 2008 r. Odszedłem sam. Jak wygląda ogólna sytuacja pracowników Tesco w Głogowie? Czy pracodawca szanuje ich prawa? Dyrekcja nie zapewnia pracownikom wody do picia, gdy są wysokie temperatury. Obiecywali nam podwyżki, ale tylko 10% w skali roku. Nie była to dla nas żadna rewelacja. Podwyższyli stawki za pracę w nocy i wprowadzili pełne miesiące nocek dla pracowników suchej żywności (czyli alkohole-napoje, konserwy oraz chemia). Magazynierzy pracują po 13 nocek w miesiącu. Wiadomo – wszystko tanim kosztem. W maju kolejny już raz grozili zwolnieniami. Do tej pory zwolnili, albo samych odeszło ok. 12 osób. Po przebudowie marketu mają zwolnić jeszcze około 18 osób, ale to niepewne informacje. Pracownicy boją się walczyć o swoje prawa. Jak załoga zareagowała na strajk w Tychach? Pracownicy reagowali różnie. Jedni się interesowali, śledzili przebieg strajku jak i wydarzenia po strajku, a inni nie. W jaki sposób dyrekcja zareagowała na wydarzenia w kraju? Czy podjęła jakieś działania by zapobiec wybuchowi niezadowolenia także w Tesco w Głogowie? Dyrekcja wywiesiła plakaty nadesłane chyba z Krakowa, na których było napisane, że strajk był nielegalny i że wobec strajkujących będą wymierzone konsekwencje. Zwolniono pracownika z dekoratorni. To właśnie od niego dowiedziałem się, że w Tychach odbył się strajk i co działo się potem. Uważam, że zwolnili go dla przykładu. Potem wszystko ucichło i nikt już nie mówił o strajku. A co na to zakładowa „Solidarność”? W tym samym czasie odezwała się „Solidarność” i jakieś 20 osób, a może i więcej, wypełniło deklaracje członkowskie. Wiem też, że chcieli z nami rozmawiać, ale nasz dyrektor im nie zezwolił i od tej pory cisza. Rozmawiał Piotr Krzyżaniak. |