Kraj Prawo do Edukacji Artur Maroń: Czego Hartman nie wie o swoich studentach?
Artur Maroń: Czego Hartman nie wie o swoich studentach? PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 3
SłabyŚwietny 
Kraj - Prawo do edukacji
Wpisany przez PMB   
piątek, 15 lipca 2011 08:56

Kiedy coś idzie źle, wnet pojawiają się Mądre Głowy, gotowe kryzys ów tłumaczyć w kategoriach moralnych. Tak odczytuję dyskusję nad kondycją polskiej młodzieży (która wybuchła w następstwie głosu profesora Hartmana) jaka przetoczyła się w kwietniu na łamach Tygodnika Powszechnego[1]. Jeśli chcielibyśmy się dowiedzieć czegokolwiek o problemach, sytuacji młodych ludzi – to nie z tekstu profesora. Tam bowiem czeka nas szereg nieuczciwych zarzutów i paternalistycznych pohukiwań o tym, jaka to nasza młodzież jest straszna.

 

Hartman swoim napuszonym tonem narzeka, że młodzież jest niedouczona, nihilistyczna, wyprana z wszelkiej moralności, niezdolna do stawiania sobie wyższych celów i racjonalnego oglądu rzeczywistości, a jej postawę cechuje intelektualny autyzm. Do tego jest ślepo przekonana o słuszności własnych przekonań i niechętna do krytycznego ich analizowania, ponieważ wszystko sprowadziła do płytkiej użyteczności i przyjemności. Przyganiał kocioł garnkowi. Profesor Hartman nie zadaje sobie trudu poznać młodzieży, którą pyta o zdanie w kwestiach moralnych, to i nie umie odróżnić skutków od przyczyn. Rzeczywistość wygląda bowiem tak, że młodzież szkolna wypada w testach PISA coraz lepiej[2], czyli jest ewidentnie doskonale przygotowana do dostosowywania się do rygorów władzy, która ocenia ją po umiejętności zdawania testów. Reforma edukacyjna działa. Jest ona też ewidentnie świadoma tego, czego się od niej oczekuje: nie myśleć, ale pracować, pracować, pracować. Na dodatek badania pokazują[3], że polscy studenci nie mają czasu na naukę, ponieważ muszą harować, a robią to w warunkach urągających ludzkiej godności. Czyli do upadłego, bez praw, bez przerw, z niepłatnymi nadgodzinami, a często i bez zapłaty. W wakacje natomiast jeżdżą do Hiszpanii, Irlandii, Niemiec i innych krajów, ale nie po to, żeby – jak narzekał na jednym ze spotkań we wrocławskim Kalamburze Hartman – obcować ze sztuką i zabytkami, ale żeby dawać się doić zachodnioeuropejskim pracodawcom. Czyli uczymy się coraz płycej, pracujemy (na śmieciowych umowach i za grosze) coraz dłużej, a spora część z nas i tak skończy po studiach na bezrobociu z perspektywą wyjazdu do Londynu. Stąd, jak sądzę, wynika minimalizm „polskiej uczącej się młodzieży”, na zasadzie – dajcie nam już spokój, już się natyraliśmy, chcielibyśmy teraz trochę poużywać. Oczywiście młodzież wyraża swoje racje w języku neoliberalnej propagandy, wbijanej jej do głów od kołyski. Pieniężna jednowymiarowość zyskała dzisiaj miano etosu, skolonizowała myślenie, marzenia i emocjonalny odbiór rzeczywistości. Tego jednak Hartman nie rozumie, bo jest nadętym jak balon moralizatorskim profesorkiem. Powinien doczytać Masłowską, lub chociaż obejrzeć ekranizację jednej z jej książek, która świetnie tę kolonizację za pomocą „dyskursu tandetnego samospełnienia” pokazuje. Mógłby też zapoznać się ze świetnym, demaskatorskim tekstem Jana Sowy, który analizuje wspomniane zjawiska z godną podziwu precyzją[4].

Zapoznając się z takimi, jak ten Hartmana, atakami na młodzież, ma się wrażenie, że polskiej edukacji doskwiera zgoła inny problem: stanowi go zgraja bufonowatych mądrali z tytułem profesora, którzy poza własną salę wykładową nie są łaskawi wyglądać, a jeśli już, to tylko w celu pokazywania swojej dominacji intelektualnej i serwowania moralizatorskich tyrad.



[1] http://tygodnik.onet.pl/30,0,60775,godne__bo_wygodne,artykul.html

[2] http://wyborcza.pl/1,97863,9363355,Edukacja__Rowne_jest_lepsze.html?as=1&startsz=x

[3] http://wolnemedia.net/edukacja/polscy-studenci-najwiecej-pracuja-i-najmniej-ucza-sie-w-europie/

[4] http://tygodnik.onet.pl/1,43846,druk.html

Zmieniony: sobota, 16 lipca 2011 09:51
 
Siłą myśli europejskiej była zawsze zdolność do samokrytyki. W tradycji europejskiej każdy wielki kryzys wyzwalał głęboką refleksję samokrytyczną. Jeżeli na taką myśl nie zdobędzie się ona dzisiaj, współczesny kryzys będzie miał długotrwałe i fatalne następstwa.
Ryszard Kapuściński
Reklama