Kraj Walki społeczne Wojtek Orowiecki, Górnicy pokazali swój gniew
Wojtek Orowiecki, Górnicy pokazali swój gniew PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 1
SłabyŚwietny 
Kraj - Walki społeczne
Wpisany przez piotrek   
wtorek, 22 marca 2011 12:19

1Dosyć neoliberalnych rządów Platformy!

Potężna górnicza demonstracja przeszła w piątek przez centrum Katowic. Ponad 7 tysięcy ludzi protestowało przeciw prywatyzacji i niszczeniu górnictwa, przeciw niskim pensjom, drożyźnie,  coraz powszechniejszemu łamaniu praw pracowniczych. Wraz z górnikami szły delegacje innych grup zawodowych – m.in. pielęgniarek, kolejarzy, hutników, a także pracowników fabryk Opla i Fiata. Górnicy po raz kolejny sprzeciwili się nie tylko niszczeniu swojej branży, ale też całej antypracowniczej polityce rządu. Ich manifestacja stała się wyrazem gniewu wszystkich ludzi pracy wobec neoliberalnej dyktatury i może okazać się początkiem ogólnokrajowej fali protestów.

Bunt niewolników

Tuż po godzinie 10 górnicy wyruszyli spod Spodka, doszczętnie blokując centrum Katowic. Ilość ludzi obecnych na demonstracji zaskoczyła samych organizatorów. Przemarszowi towarzyszyły gwizdki, bębny, petardy, na czele szła orkiestra górnicza. Na transparentach można było przeczytać hasła takie, jak „Stop prywatyzacji”, „Dość zamykania kopalń, dość likwidacji miejsc pracy”, „Balcerowicz nie może wrócić”, „Bunt niewolników”. Skandowano „Dziś Platforma, jutro wojna” i „Dzisiaj opon nie palimy, na Warszawę zostawimy”. Obecne były wszystkie górnicze związki, oprócz najliczniejszych: „Sierpnia 80”, „Solidarności” i Związku Zawodowego Górników, również „Solidarność 80”, „Kadra”, „Jedność Górnicza”, „Kontra”, Związek Zawodowy Ratowników Górniczych i wiele innych.

Powodów do protestu było aż nadto: prywatyzacja Jastrzębskiej spółki Węglowej, która może się skończyć tragedią jej załogi, obniżanie pensji i opóźnienie wypłaty 14-tki pracownikom Katowickiego Holdingu Węglowego, wzrost ilości wypadków śmiertelnych, które w tym roku kosztowały już życie 10 górników, zbyt niskie zatrudnienie w kopalniach, fatalne zarządzanie spółkami węglowymi. Wychodząc na ulice, górnicy pokazali, że nie będą biernie przyglądać się niszczeniu swojej branży. Pokazali jednak również, że nie będą tolerować polityki rządu, który, dbając wyłącznie o kapitalistów, doprowadza wszystkich ludzi pracy w kraju do nędzy.

Dlatego też razem z górnikami z kopalń węgla kamiennego szli przedstawiciele licznych innych branż, również zagrożonych prywatyzacją i likwidacją miejsc pracy. Pod Urzędem Wojewódzkim, gdzie odbywał się wiec, organizatorzy przywitali m.in. energetyków, górników kopalni węgla brunatnego oraz kopalni cynku i ołowiu, nauczycieli, służbę zdrowia, której przedstawiciele protestowali tego dnia w Sejmie, kolejarzy, również walczących przeciwko prywatyzacji.

- Moi drodzy, po co tu dzisiaj jesteśmy? – pytał jeden z przemawiających – Zapytam inaczej: czy w Platformie Obywatelskiej i wśród rządzących, można znaleźć jakichś porządnych ludzi?

Odpowiedzią na to pytanie było chóralne „Nie!” ze strony zgromadzonych, a potem okrzyki „Złodzieje!”.

Jedną z pierwszych poruszanych kwestii było bezpieczeństwo pracy w kopalniach.

- Górnictwo jest w stanie opłakanym. Nie możemy dłużej milczeć i patrzeć na to, jak bezpieczeństwo pracy w górnictwie leci na łeb, na szyję. Nie możemy patrzeć na to, że jesteśmy po dwóch miesiącach roku, i po raz pierwszy od 15 lat, mamy już dziesięć wypadków śmiertelnych. Nie dopuścimy do tego, żeby na skutek kretyńskiego zarządzania spółkami węglowymi wydarzyła się taka tragedia, jak na „Śląsku”, czy na „Halembie”. Jesteśmy od tego, żeby pilnować spraw bezpieczeństwa – mówił jeden z górników.

Dominik Kolorz, przewodniczący górniczej „Solidarności”, sprzeciwiał się powadzonej przez rząd i neoliberalne media nagonce na górników.

- Polska nas nie rozumie, Polska nas ośmiesza, ale Polska nie wie, że my do budżetu państwa  - po to, żeby ratować ten budżet, po to, żeby były pieniądze na emerytury - płacimy rocznie 8 do 9 miliardów złotych – mówił – Ale Polska chyba wie, że nie tylko na Śląsku, ale w całym kraju, poziom życia pracowników drastycznie się obniża.

- Jak przeżyć, panowie decydenci, za półtorej czy za dwa tysiące złotych, które otrzymuje górnik? Jak mają przeżyć kolejarze, czy pracownicy Biedronki, którzy otrzymują tysiąc złotych? – pytał - Kiedyś, jeszcze parę miesięcy temu, jak szło się z siatką na zakupy i miało się sto złotych, to mieliśmy prawie pełną siatkę. Teraz za te sto złotych nie kupimy nawet pół. A rząd swoim kolesiom, prezesom spółek węglowych, mimo fatalnych wyników, bez problemu przyznaje premie 30, 40, 50 tysięcy złotych. A nam nie chce się nawet zrekompensować wzrostu kosztów utrzymania. Nie o taką sprawiedliwość i nie o takie rządy nam chodzi.

Na demonstracji obecni byli także przewodniczący ogólnopolskich central związkowych.2

- Wy, jak zawsze, pierwsi upominacie się o to, co dzieje się w polskich zakładach pracy, a dzieje się źle. Dlatego chcemy, żeby to, co dzisiaj dzieje się na ulicach Katowic, było preludium i początkiem tego, co czeka nas na wiosnę i przez lato – mówił przewodniczący „Solidarności”, Piotr Duda, zapowiadając ogólnopolskie akcje protestacyjne.

- Galopujące podwyżki, oczywiście nie wynagrodzeń, ale cen, podwyżka VAT-u, o której rząd Tuska mówił, że nie uderzy w najuboższych, grzebanie przy emeryturach, również przy emeryturach górniczych. Co chwila słyszycie, że chcą wam odebrać wasze przywileje. Jakie przywileje? To są wasze prawa, których nikt wam nie może odebrać, i o to będziemy wspólnie walczyć – mówił Duda. Jak powiedział, Komisja Krajowa „Solidarności” podjęła uchwałę o pogotowiu protestacyjnym i w maju przyjmie harmonogram dalszych protestów. Wyraził również nadzieję, że pozostałe centrale związkowe przyłączą się do działań protestacyjnych. Wreszcie zapowiedział również zerwanie z mitem „dialogu społecznego”, który główne centrale związkowe tak długo podtrzymywały:

- Nie ma dialogu! Dosyć, mówimy dosyć i rozpoczynamy nasze działania protestacyjne – zakończył.

Przemawiał również Bogusław Ziętek, przewodniczący Wolnego Związku Zawodowego „Sierpień 80”.

- Wielu „wybitnych” ludzi mówiło, że górnicy przynoszą wstyd temu regionowi, bo protestują i palą opony. Tylko dzięki temu, że my protestujemy, że palimy opony, na Śląsku są jeszcze kopalnie, i są jeszcze górnicy – powiedział – Tam, gdzie nie protestowano, nie ma dziś ani kopalń, ani górników. Nie dopuścimy do tego, żeby to się powtórzyło. Nie dopuścimy do tego, żeby sprzedano Jastrzębską Spółkę Węglową, bo trzeba załatać dziurę w budżecie. Jeżeli ministrom brakuje pieniędzy, to niech sprzedadzą własne nerki, a nie Jastrzębską Spółkę Węglową!

- Dzisiaj pokazujemy swoją siłę – mówił Ziętek – i tak jak w poprzednich latach, kiedy wyciągano ręce po górnictwo, to my te łapy utrącimy, i nie mam żadnych wątpliwości, że w górnictwie się obronimy. Ale chcę powiedzieć, że oprócz górników, którzy mają swoje problemy, jest w kraju cała masa ludzi, którzy żyją jeszcze gorzej. Podobnie jest w służbie zdrowia, gdzie dzisiaj rozpoczęły się protesty, ponieważ chcą prywatyzować służbę zdrowia, ponieważ chcą wypchnąć ludzi tam pracujących na umowy śmieciowe. Nie pozwolimy na to! Podobnie jest w sieciach handlowych, gdzie wyzysk trwa, podobnie jest na kolei, podobnie jest z ludźmi, którzy są dzisiaj wśród nas – pracowników Opla i tyskiego Fiata. Wszyscy razem będziemy walczyć przeciwko temu, co gotuje nam ten rząd.

Jako jedyny z przemawiających, Ziętek wezwał podczas demonstracji do przygotowania strajku generalnego:

- To, co się dzieje, znajdzie naszą odpowiedź, i nie ma żadnej wątpliwości, że jeżeli ten rząd się nie ugnie, to się złamie. Że jeżeli będzie tak dalej, to stanie się jak w Egipcie, a Tusk zostanie popędzony jak Mubarak! To, czego nam dzisiaj potrzeba, to przygotowanie do strajku generalnego, który zmiecie ten rząd. Wspólnie, razem, zwyciężymy!

Jeden z kolejnych mówców przypomniał o tym, że rząd chce odchodzić od węgla na rzecz energetyki atomowej, której niebezpieczeństwa właśnie po raz kolejny ujawniły się w Japonii. Przemawiała również przedstawicielka pielęgniarek, która opowiedziała o haniebnym potraktowaniu jej koleżanek podczas protestu w Sejmie.

Spod Urzędu Wojewódzkiego protestujący udali się pod siedzibę Katowickiego Holdingu Węglowego, od kilku dni okupowanej przez związkowców z „Sierpnia 80”. Tam wielu górników dało wyraz swojej wściekłości na prezesów, którzy przyznają sobie premie po kilkadziesiąt tysięcy złotych, a górnikom zaniżają wynagrodzenia i opóźniają wypłatę 14-tki. W stronę siedziby Holdingu poleciały jajka i kamienie, wybijając kilka szyb w oknach, spalono również kukłę prezesa. Część górników usiłowała wedrzeć się do siedziby spółki – powstrzymywali ich jednak związkowcy, którzy obiecywali, że jest to ostatnia pokojowa demonstracja przed podjęciem bardziej radykalnych środków.

Potrzebny strajk generalny

Dzisiaj, bardziej, niż kiedykolwiek dotąd, widać, że tylko zdecydowana walka może ocalić państwowe spółki przed prywatyzacją, a miejsca pracy – przed likwidacją. Związki zawodowe przez ostatnich kilka lat wciąż tylko zapowiadały branżowe i generalne strajki – nigdy jednak do nich nie doszło. Zbyt często cały ciężar walki spoczywał na mniejszych związkach, takich, jak „Sierpień 80”. Podczas piątkowej demonstracji tysiące górników wykazało entuzjazm i gotowość do protestu. Jeżeli jednak ogólnopolskie centrale związkowe znowu cofną się przed sięgnięciem po ostre formy walki i ograniczą do pokojowych demonstracji – spowoduje to rozczarowanie ludzi, którzy domagają się skutecznej akcji protestacyjnej.

Cały świat pracy w Polsce jest dzisiaj bezlitośnie atakowany. Pracownicy sektora prywatnego cierpią z powodu niskich pensji, łamania praw pracowniczych, wydłużania czasu pracy. Coraz częściej kapitaliści przestają nawet płacić pensje, wiedząc, że ze strony przychylnego im rządu mogą liczyć na pobłażliwość. Tymczasem niemal cały sektor publiczny znajduje się w stanie agonii. Demonstracja górników zbiegła się w czasie z protestami innych branż – zaledwie dwa dni wcześniej w Warszawie protestowało dwa tysiące pracowników Poczty, zagrożonych masowymi zwolnieniami. Protestujące przeciwko umowom śmieciowym pielęgniarki okupują część sali sejmowej. Na kolei, znajdującej się na krawędzi bankructwa i również przeznaczonej do prywatyzacji, związki przygotowują się do bezterminowego strajku. Walkę zapowiadają pracownicy spółek energetycznych. Jednocześnie podwyżki cen żywności, energii, paliwa sprawiają, że milionom ludzi pracy coraz trudniej jest związać koniec z końcem.

Nie ma już czasu na kolejne pokojowe demonstracje i negocjacje z rządem, który i tak słucha tylko kapitalistów. Trzeba również zerwać z mitami „uczciwej” prywatyzacji – prywatyzacja, wszystko jedno, czy „uczciwa”, czy „złodziejska”, zawsze oznacza dla pracowników zwolnienia i obniżki pensji, niezależnie od tego, ile pakietów socjalnych podpiszą wcześniej właściciele. Aby obronić majątek publiczny przed zniszczeniem, a ludzi pracy przed nędzą – związki zawodowe muszą natychmiast przystąpić do organizowania strajku generalnego, domagając się całkowitego zaniechania prywatyzacji i likwidacji miejsc pracy oraz liberalizacji prawa pracy. Muszą żądać regulacji cen i podwyżki płacy minimalnej, by ratować większość społeczeństwa przed nędzą. Jeżeli związki zawodowe znów się cofną, w ciągu kilku lat w Polsce zostaną wyłącznie płatni niewolnicy pracujący na umowy śmieciowe, za pensję ledwo wystarczającą na przeżycie, bez żadnych praw pracowniczych. Czas, by wstać z kolan i zacząć walczyć, jest teraz.

 

Źródło: wladzarobotnicza.pl strona Grupy na rzecz Partii Robotniczej

 

Zmieniony: wtorek, 22 marca 2011 12:20
 
Podobnie jak nie ma spiżowego prawa płacy, którego by nie mogła złagodzić żadna akcja proletariacka, podobnie jak nie ma żadnej spiżowej miary dnia pracy, której by nie mogła skrócić żadna akcja proletariacka, tak też nie ma spiżowego prawa wojny, którym żadna akcja proletariacka nie mogłaby zachwiać.
Jean Jaures
Reklama