|
Piotr Szumlewicz: Po debacie - ZUS bezpieczniejszy niż OFE |
|
|
|
|
Kraj -
Świadomość klasowa w XXI wieku
|
|
Wpisany przez PMB
|
|
czwartek, 24 marca 2011 10:26 |
Starcie między Leszkiem Balcerowiczem i Jackiem Rostowskim nie wniosło niczego szczególnie nowego do debaty na temat przyszłości polskiego systemu emerytalnego. Warto jednak zwrócić uwagę na dwa wątki, które pojawiły się w dyskusji. Obecnie około 70% składek, które trafiają do OFE, fundusze przeznaczają na kupno obligacji skarbu państwa. W ten sposób czerpią one stabilne zyski w postaci prowizji (3,5% od każdej składki), zwiększając zarazem dług publiczny. Minister Rostowski słusznie zwrócił uwagę, że jest to operacja pozbawiona sensu. Jeżeli nasze składki mają być lokowane w obligacjach, to fundusze emerytalne nie są do niczego potrzebne. Obsługą tych pieniędzy może zająć się państwo, nie biorąc w zamian żadnej prowizji. Balcerowicz nie potrafił przedstawić rzeczowego kontrargumentu na zarzuty ministra finansów.
Jeszcze ważniejsza wydaje się druga kontrowersja, wobec której nie było różnic między Rostowskim i Balcerowiczem. Otóż zdaniem obydwu ekonomistów inwestowanie przez OFE większej części składek w akcje doprowadzi w przyszłości do wzrostu emerytur. Żaden z nich nie pokusił się jednak o uzasadnienie tej tezy. Z pewnością większe uzależnienie systemu emerytalnego od giełdy, doprowadzi do spadku jego stabilności. Żadna władza nie zadekretuje bezpieczeństwa inwestycji na rynkach finansowych. Każdy inwestor wie, że na giełdzie można wiele zarobić, ale można też wszystko stracić. Próbkę swoich możliwości OFE dały w 2008 roku, kiedy straciły 20 mld zł. Minister finansów, podobnie jak Leszek Balcerowicz, twierdzi, że przyznanie funduszom większej swobody inwestycji pozwoliłoby im na większe zyski i tym samym wzrost emerytur. A co się stanie, gdy powtórzy się sytuacja z 2008 roku? Kto zagwarantuje Polakom godną emeryturę? Te pytania w trakcie debaty nie padły. Żaden rozwinięty kraj na świecie nie uzależnił w całości systemu emerytalnego od wahań giełdy. Nie uczynił też tego polski rząd. Ani obecny, ani ten, w którym ministrem finansów był Leszek Balcerowicz. Ciekawe, że zdeklarowany liberał, jakim jest Balcerowicz, w trakcie debaty powiedział wprost, że nie kwestionuje pierwszego filaru systemu emerytalnego. Dlaczego? Ponieważ wie, że system uzależniony od giełdy wcale nie daje gwarancji stabilnych zysków i w sytuacji kryzysu może stanąć na granicy bankructwa. Chociaż więc w świetle kamer obydwaj dyskutanci bronili OFE i inwestycji na rynkach finansowych, to na szczęście w praktyce obydwaj przyznają, że ZUS jest bardziej godny zaufania niż jakikolwiek inwestor prywatny.
Tekst ukazał się na stronie TVP INFO (www.tvp.info).
|
|
Zmieniony: sobota, 26 marca 2011 14:29 |