Wiadomości Z kraju Łamanie przepisów BHP i fałszerstwa na budowie Stadionu Narodowego
Łamanie przepisów BHP i fałszerstwa na budowie Stadionu Narodowego PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Wiadomości - Z Kraju
Wpisany przez piotrek   
poniedziałek, 08 lutego 2010 17:15

Pracownicy włocławskiej firmy PPW Safety zginęli 1 grudnia ub.r. - z żurawia urwał się źle przyczepiony kosz, w którym pracowali. Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi południowopraska prokuratura. Kilka dni temu dotarł tam kolejny dokument w tej sprawie. Pracownicy zatrudnieni na budowie Narodowego informują, że mogło dojść do fałszerstw związanych z BHP. Twierdzą, że nazwiska obu tragicznie zmarłych robotników "dopisano do rejestru przeszkolonych dopiero kilkanaście dni po wypadku".Autorami zawiadomienia są dwaj pracownicy, którzy na budowie zajmują się nadzorowaniem przestrzegania zasad BHP. Dołączyli kopię rejestru - są na nim dwa nazwiska zmarłych, które ktoś dopisał innym długopisem i innym charakterem pisma. Miała to zrobić Jolanta C. pełniąca funkcję koordynatora służb BHP. Ich zdaniem chciała ukryć, że robotnicy nie przeszli szkolenia. Dowodzą, że C. powinna odpowiadać za fałszerstwo dokumentów (grozi za to do pięciu lat więzienia) oraz sprowadzenie zagrożenia na budowę.

To nie koniec zarzutów. Autorzy doniesienia do prokuratury twierdzą, że stanowisko jednego ze specjalistów BHP zajmuje student Dariusz K. "Dariusz K. nie ma żadnych kwalifikacji ani stażu z zakresu nadzoru nad BHP. To stwarza realne zagrożenie bezpieczeństwa pracowników, gdyż nadzorująca ich osoba (...) nie jest w stanie właściwie zareagować w sytuacji grożącej bezpieczeństwu" - czytamy.

Stadion Narodowy jest jednym z największych placów budowy w Polsce - codziennie pracuje tu ok. 1030 robotników. Większość z nich to pracownicy ok. stu firm podwykonawczych, takich jak PPW Safety. Głównym wykonawcą jest konsorcjum Alpine Bau. Już w lecie pojawiły się informacje o łamaniu przepisów BHP, a także praw pracowniczych - m.in. niewypłacaniu wynagrodzeń. Odbyły się wówczas protesty zbrojarzy i cieśli, dzięki którym zmniejszono opóźnienia w wypłacaniu pensji.

W styczniu Państwowa Inspekcja Pracy wydała raport po grudniowym wypadku. Był bardzo krytyczny wobec firm wykonawczych. Inspektorzy wytknęli, że na budowie panował bałagan, m.in. operacji przypinania feralnego kosza do żurawia nie nadzorował majster, choć miał taki obowiązek. Do tego kosz z ludźmi w ogóle nie powinien być podniesiony przez operatora dźwigu. Robotnicy, którzy zginęli, nie mieli aktualnych badań lekarskich zezwalających na pracę na wysokościach. Operator dźwigu stracił uprawnienia do kierowania żurawiem. PIP skierowała też do prokuratury zawiadomienie w sprawie podejrzenia popełnienia przez niego przestępstwa.

W dniu publikacji raportu konsorcjum firm wykonawczych wydało komunikat. Zapewniło, że firmy podwykonawcze - także PPW Safety - składały pisemne oświadczenia, iż wszyscy zatrudnieni mają uprawnienia, aktualne badania i zostali przeszkoleni w zakresie BHP.

(wladzarobotnicza.pl)

 
Na horyzoncie stoi utopia. Zbliżam się o dwa kroki, a ona oddala się o dwa kroki. Czynię dalszych dziesięć kroków, a horyzont oddala się o dziesięć kroków. Nieważne ile wędruję, nigdy do niego nie dojdę. Do czego służy utopia? Do tego, aby iść przed siebie.

Eduardo Galeano
Reklama