|
Bezbożny jest nie ten, kto odrzuca bogów uznawanych przez pospolitą opinię, lecz ten, kto uznaje bogów takich, jakimi widzi ich pospolita opinia. Karol Marks (1)
Karol Marks, twórca materializmu dialektycznego, był za młodu człowiekiem religijnym. Fascynował się tematami duchowymi, pogłębiał wiedzę religijną, czego dowodem jest jego maturalny esej o zjednoczeniu wiernych z Chrystusem. Na egzaminie dojrzałości pisał zdania pełne entuzjazmu, mówiące o autentycznej radości, jaka staje się udziałem tych, którzy szczerze trwają przy swym Boskim Mistrzu. Na zakończenie klas gimnazjum Karol Marks otrzymał jednoznaczną opinię, iż zalicza się do osób o ugruntowanej i głębokiej religijności podpartej erudycyjną wiedzą. Krótko po tym, jak otrzymał świadectwo dojrzałości, wydarzyło się coś niezwykłego i tajemniczego, co zaważyło na jego wewnętrznym życiu, w którym odtąd nie było już miejsca dla żadnej religii.
Marks w późniejszej swej twórczości nawiązywał do chrześcijaństwa i to nie zawsze w tonie reprymendy. Uważał, że jedyną dopuszczalną konfesją jest w istocie chrześcijaństwo, ale takie, które od strony protestantyzmu rozwinęłoby ideały humanistyczne oraz zaproponowałoby dwie zasadnicze idee: deistyczną ideę Boga-Stwórcy oraz antropocentryzm.
Podczas studiów Karol Marks przyjął postawę kontestacji religijnej. Czuł, iż znany mu obraz Boga zasługuje na radykalne odrzucenie. Prawdopodobnie nie kierował się osobistymi względami, krytykując chrześcijaństwo, lecz przemawiał w imieniu tych, których los wskazywał w jego mniemaniu na złośliwość niebios i nieczułość Boga. W utworach poetyckich sięgał po symbole ludzkości zbuntowanej i wyzwolonej: Prometeusza czy Lucyfera, chcąc uwidocznić przepaść, jaka rozpościera się między interesem człowieka a teocentrycznym ładem świata. W utworze scenicznym „Oulanem” nie stwarza sobowtóra, jak sądzi kąśliwy kaznodzieja Wurmbrand, lecz po prostu naigrywa się z obrazu Boga, Pana Zastępów. Sabaoth to w pojęciu Marksa postać demiurga-hegemona, którego dyktaturę należy zdyskredytować, odwołując się do parodii pisanej nieco w stylu Heinricha Heinego (2). Przykładem takiego zabiegu jest poniższy wiersz:
Modlitwa daremna (fragm.) Zbudowałbym sobie wiekopomny Tron widny na szczycie z czystego szkła Zasadzon na lęku zabobonnym I wsparty mocą straszliwego zła Kto by śmiał spojrzeć okiem sokoła Zapomni mowę i wnet oślepnie rażony blaskiem rozumnego czoła miast szczęścia zaznać odnajdzie się w piekle. (3) (tłum. Jadwiga Sebesta)
W latach studenckich Karol Marks cenił sobie egzaltowaną poetykę romantyzmu, nawiązując do hermetyzmu magicznego. Styl jego utworów poetyckich oraz dramatu „Oulanem” (4) zdradza zamiłowanie do wyrazistych obrazów o nastrojowości minorowej, ciemnej, a nawet demonicznej. Niektóre sceny przypominają motywy z opowieści niesamowitych, fantastycznych, bliskie wyobraźni E.A. Poe’a czy E.T.A. Hoffmanna. Można zatem powiedzieć, że młodzieńcza twórczość Karola Marksa sytuuje się w nurcie gotyckim epoki Romantyzmu. W warstwie treści spotykamy głównie tematykę duchową, którą po części definiują takie pojęcia jak prometeizm (5), byronizm i patos. Marks nie był jednak dandysem, na co mógłby wskazywać rodzaj uprawianej literatury. Nigdy nie stawiał w centrum samego siebie ani ze względu na stygmat artysty ani też z uwagi na ambicje przebudowy świata. Młody Marks postulował przejście na stronę wrogów Boskiego porządku, wskazywał przy tym na konieczność wybrania nie-zbawienia, dobrowolnego opowiedzenia się za tą częścią stworzeń, który wybrały samotność i wieczne przekleństwo. W twórczości Marksa przewija się motyw faustowski, a więc swego rodzaju absolutyzacja ludzkich dążeń w zakresie rozumu i woli. Z niektórych sentencji dramatu „Oulanem” wynika, iż życie wieczne stanowi przedmiot nienawiści autora. Niemożliwość zanegowania go powoduje, iż uczestnictwo w nieskończoności bytowania staje się wieczną zgryzotą i nieprzerwanym cierpieniem.
W korespondencji z ojcem Karol wyznał utratę wiary w Jezusa Chrystusa i pragnienie znalezienia sobie nowego przedmiotu kultu. Z listów syna wynika, że przeżył w duchu coś ostatecznie decydującego, co oderwało go od Boga chrześcijan, a popchnęło w ramiona geniusza buntowników. Być może, jak podają niektóre źródła, Marks miał mieć kontakty z jakąś tajemniczą wspólnotą. Jest to jednak opinia głęboko przesadzona, oparta na luźnych przesłankach. Ze względu na środowiska ksenofobiczne, które promują tę skrajnie negatywną interpretację antyteizmu Marksa, opinia powyższa została faktycznie skompromitowana i zestawiona w jednym szeregu z teorią spiskową dziejów czy antysemityzmem.
Ojciec Karola był przekonany, że nikt i nic nie jest w stanie zabić w nim jego wrodzonej tendencji do serdecznej więzi z ludźmi, do humanizmu i troski o los innych. Tę cechę syna postrzegał jako rękojmię zwycięstwa w starciu ze złem, jakie z pewnością staje się bliższe tym, którzy szukają prawdy na bezdrożach. Na swe pięćdziesiąte piąte urodziny ojciec Karola otrzymał jednak niepokojący zbiór wierszy. Obawy o syna zwiększyły się, gdyż lektura tekstów podsuwała najgorsze domysły. Karol pisał, że jego dusza, niegdyś zaślubiona Chrystusowi, należy do krainy ciemności i tym samym jej przeznaczeniem stało się wieczne potępienie. Jednak w rzeczywistości Karol Marks był skrajnie antropocentryczny. Nie uważał za racjonalne oddawanie czci demonom czy bóstwom, skoro ludzka istota, przedstawiała mu się jako jedyna wartość godna najwyższej czci. Filozoficzne poglądy autora „Kapitału” potwierdzają fakt, iż tajemnicza ornamentyka jego poezji stawała się jakby odrębną dziedziną formy, gdy tymczasem w warstwie treści propagowane były nade wszystko wartości humanistyczne, wypowiadane w idealistycznych dziełach spekulatywnych (6).
Wraz z płynącymi latami poglądy Karola stawały się coraz bardziej trzeźwe i praktyczne. Romantyczną symbolikę zastąpiły konkretne postulaty odnoszące się do życia społecznego. Domniemane romanse z młodości należały do młodzieńczych namiętności, o których później, pół żartem pół serio, opowiadał swej córeczce Eleonorze (7). Eleonora wspomina, że tata lubił snuć dziwne opowieści o magiku zadłużonym u Lucyfera. Co ciekawe, nawet w tej bajce urywa się nić. Magik nie spłaca długu do końca, a wyprzedając diabłu swe magiczne przedmioty, czuje w sercu żal i niechęć. Jedno z pewnością jest prawdą, Marks w imię pokonania widma alienacji oczekiwał śmierci wszelkich religii i marzył, by majestat biblijnego Stwórcy został raz na zawsze zakwestionowany (8). Pozostaje kwestią do dyskusji oraz zadaniem do rozważenia, gdyż nie sposób ocenić ile z romantyka pozostało w sercu człowieka, który porzucił nawet heglizm na rzecz materializmu. Trudno na przykład zająć stanowisko wobec absurdalnych (9) podejrzeń jednego z badaczy dzieła i biografii Marksa jak chociażby skojarzenie bujnej czupryny i brody z fryzurą obowiązującą w ... sekcie kapłanki Joanny Southcott (10). W gronie twórców socjalizmu i działaczy komunistycznych obowiązywał pewien system historiozoficzny, zgodnie z którym feudalizm i kapitalizm umieszczano tuż obok założeń teologicznych. Na karb średniowiecznego teocentryzmu zrzucano wszelkie przewiny oraz odpowiedzialność za wyzysk czy niesprawiedliwość społeczną. Tego typu myślenie wcale nie musiało jednak wiązać się z przynależnością do jakiejkolwiek tajemniczej wspólnoty.
Istotnym problemem w życiu Karola Marksa był jednak alkohol pity w nadmiarze. Z tego powodu ucierpiała cała rodzina, która musiała żyć na skraju ubóstwa. (11)
Marks nierzadko kierował się uczuciami resentymentu i goryczy (12). Stale dokuczający mu brak pieniędzy spowodował, iż wszędzie ich szukał, zwłaszcza w sprawach spadkowych bez względu na rodzinne sentymenty. Czasem był zmuszony prosić o wsparcie u przyjaciół. Sam nie miał głowy do interesów, skoro notorycznie przegrywał na giełdzie i przy tym powiększał sukcesywnie swoje długi (13). Analizy dotyczące jego osobowości wskazują na stopniową jej dezintegrację dokonującą się z roku na rok w jego smutnej egzystencji. Z eleganckiego romantyka Karol Marks przedzierzgnął się w mizantropa i człowieka o niewybrednym słownictwie (używanym jednak poza towarzystwem dam!), człowieka żywiącego niechęć do ludzi, zwłaszcza do pewnych nacji: do Żydów (ze względu na ich religię, a nie pochodzenie (14)), Rosjan, Niemców i Chińczyków, którym notabene przepowiedział rolę „tygrysów Azji” (15). Tryb życia polegający na zażartym pisaniu, wykształcenie filozoficzne oddalały Marksa od tej wizji zdrowia ludzkiego, jaką sam był stworzył (16). Nie należał do tych jednostek, które mogły żyć spokojnie z pracy własnych rąk. Pióro nie służyło mu do pomnażania majątku. Pracować fizycznie nie mógł, gdyż od dzieciństwa jego ciało było słabe i podatne na choroby. Umysł nie męczył się nigdy, ale konstrukcja fizyczna nieraz odmawiała mu posłuszeństwa (17).
Marks nie był zbyt popularny wśród ludzi mu współczesnych: na jego pogrzeb przyszło tylko kilkanaście osób. W zasadzie dopiero w czasach postkomunistycznych i w tych krajach, gdzie marksizm się nie przyjął, doszło do rzeczowej analizy dorobku Niemca z Trewiru. Pięćdziesiąt tomów pism tego myśliciela doceniono ze względu na godne rehabilitacji intuicje i teorie gospodarcze.
Heinrich Marks, ojciec Karola (18), żył w przeświadczeniu, że jego syn posiada w sobie coś boskiego, niebiańskiego. Czasem nazywał to naturą faustowską. Jednak jego ukochane dziecko poznało mielizny codzienności, pustkę i beznadzieję. Przed śmiercią Karol Marks miał powiedzieć, że jego życie było próżne i niepotrzebne... Wielu spośród działaczy socjalistycznych czy komunistycznych potwierdza, że serce Marksa było przepełnione goryczą.
Nie ulega wątpliwości, że Karol Marks zaliczał się do grona osób nieprzeciętnych, wywierających niebywały wpływ na innych. Był typowym pasjonatem, dającym się porwać ideom albo ponieść namiętnościom, czego dowodzi ogrom napisanych przezeń dzieł, stos wypalonych cygar i duża ilość wypitych trunków. Uwielbiał przesadzać we wszystkim. Jego nieskrywaną pasją było wywracanie wszelkich ugruntowanych opinii do góry nogami. Był intelektualnym psotnikiem. Jego demoniczne wizje, ostre słowa wypowiadane pod adresem konkretnych ludzi albo poszczególnych wyznań religijnych stanowiły wykwit wielkiego pobudzenia umysłowego wspieranego wyobraźnią człowieka wychowanego na modelu „Sturm und Drang”.
Przypisy: 1 K. Marks.: Różnica między demokrytejską a epikurejską filozofią przyrody. Dysertacja. Tłum. I. Krońska. Warszawa 1966, s. 9. 2 Heine gościł u Marksa na odczytach, po których zwykle następował niekłamany aplauz. 3 Ang. K. Marx: Invocation of One in Despair. W: Marx/Engels. Collected Works. London/New York 1975, Volume 1. Works of Karl Marx. August 1835-March 1943, s. 563. I shall build my throne high overhead, Cold, tremendous shall its summit be. For its bulwark--superstitious dread, For its Marshall--blackest agony. Who looks on it with a healthy eye, Shall turn back, struck deathly pale and dumb; Clutched by blind and chill Mortality May his happiness prepare its tomb. 4 Dramat „Oulanem” nosi tajemniczy tytuł. Jest to prawdopodobnie anagram słowa „Emmanuel”, mający na celu uwypuklić charakter antytezy wobec chrystianizmu. (opinia Wurmbranda, amerykańskiego duchownego). Młodzieńczy utwór dramatyczny K. Marksa jest przykładem bezkrytycznego uwielbienia dla twórczości J.W. von Goethe. 5 Postać Prometeusza uczynił we wstępie do dysertacji przewodnim motywem rozważań dla filozofii naturalnej. Por. Marx, Engels: Historisch-kritische Gesamtausgabe. Red. D. Rjazanov. Berlin 1929, Band 1, s. 186. 6 Por. Historisch-kritische....s. 10. 7 Zob. E. Marx: Der Mohr und der General, Erinnerung an Marx und Engels. Berlin 1964. 8 Por. Pisma antyreligijne Karola Marksa w: „Rheinische Zeitung” 1842, t. 191, z. 10, s. 86–90; „Rheinische Zeitung” 1842, t. 193, z. 12, s. 95–97; „Rheinische Zeitung” 1842, t. 195, z. 14, s. 98–102. 9 Krytycznie do tego rodzaju insynuacji podchodzi Francis Wheen. Zob. F. Wheen: Karol Marks. Biografia. Warszawa 2005, s. 11. 10 Por. Wurmbrand. dz.cyt., s. 7. 11 Zob. A. Künzli: Karl Marx. Eine Psychographie. Zürich 1966. 12 Por. Tamże... s. 341–389. 13 Por. A. Sokol: Religijne aspekty komunizmu w ujęciu Leszka Kołakowskiego. 06.09.2007. 14 Można się tego dowiedzieć po przeczytaniu dziełka pt. „Przyczynek do krytyki heglowskiej filozofii prawa”. 15 Por. Wurmbrand. dz.cyt., s. 9. 16 Zob. H. L. Parsons. Value and Mental Health in the Thought of Marx. „Philosophy and Phenomenological Research” 1964, t. 24, nr 3, s. 355–365. 17 Zob. Wheen. dz.cyt., s. 20–22. 18 Imię Henryk przyjął na chrzcie w Kościele Ewangelicko-Augsburskim. Urodził się jako Herszel Marx.
Autorka tekstu jest filozofem, studiowała także teologię; pracuje w Uniwersytecie Śląskim w Katowicach.
Res Humana nr 6/2010, s. 44-48
Przedruk ze strony internetowej Towarzystwa Kultury Świeckiej im. Tadeusza Kotarbińskiego. |