Róża wiatrów Bałkany Grupa Na Rzecz Partii Robotn., Niepodległość Kosowa - niebezpieczne złudzenie? Przemoc na granicach
Grupa Na Rzecz Partii Robotn., Niepodległość Kosowa - niebezpieczne złudzenie? Przemoc na granicach PDF Drukuj Email
Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny 
Róża Wiatrów - Bałkany
Wpisany przez PMB   
sobota, 19 kwietnia 2008 09:08

Gdy albańska ludność zamieszkująca Kosowo cieszy się na ulicach Prisztiny używając fajerwerków,  rozwścieczeni serbscy nacjonaliści obrzucają kamieniami ambasadę USA. Oba wydarzenia są odpowiedzią na ogłoszoną przez parlament Kosowa niepodległość tego kraju w dniu 17 lutego.

Kosowa (lub Kosowo – jak nazywają je Serbowie) jest siódmym niepodległym państwem powstałym po rozpadzie byłej Socjalistycznej Federacji Jugosławii w 1991 roku. Chociaż 90% mieszkańców Kosowa to etniczni Albańczycy, to istnieje jeszcze 5%mniejszości serbskiej, która żyje w enklawach na północy i sprzeciwia się kategorycznie odłączeniu Kosowa od Serbii.

 

Chociaż Serbia deklaruje, że nie wywoła wojny, to agresja skierowana wobec wojsk NATO ze strony mniejszości serbskich na północy może przerodzić się w szerszy konflikt, który rozleje się po całym regionie.

19 lutego zamaskowani Serbowie zaatakowali i zniszczyli posterunki graniczne oddzielające Kosowo od Serbii. Interweniowały siły NATO. Nie było ofiar.

Tego samego dnia prawie 1000 ludzi, z których część była podejrzana o bycie członkami serbskiej policji, wkroczyło do północnego Kosowa, gdzie żyje większość serbskich mieszkańców. Wywołało to strach, że w efekcie północna część kraju może być podzielona wzdłuż rzeki Ibar.

Od czasu wojny, w której NATO zaatakowało Serbię (poprzedzonej trzema latami wojny domowej i starć etnicznych pomiędzy nacjonalistycznym serbskim reżimem Slobodana Miloszevica, a separatystami z UCK popieranymi przez większość albańskiej ludności) Kosowo jest administrowane przez Organizację Narodów Zjednoczonych. Jako policja służa w nim wojska NATO.

W 2006 roku zaczęły się „ostateczne rozmowy o statusie Kosowa”. Nie osiągnięto jednak porozumienia z Serbią. Stany Zjednoczone, Wielka Brytania i Francja opowiedziały się za niepodległością Kosowa. W listopadzie 2007 w wyniku wyborów premierem został Hashim Thaci, były przywódca UCK, który trzy miesiące później za zgodą zachodnich mocarstw ogłosił niepodległość.

Lecz deklaracja niepodległości Kosowa ma swoje reperkusje nie tylko w Serbii – gdzie rząd wezwał do protestów i zapowiedział sankcje ekonomiczne oraz dyplomatyczne wobec nowego państwa. To wydarzenie ma swoje odbicie na całym świecie.

Rosja i Chiny również opowiedziały się przeciw niepodległości Kosowa. Rosja ma historyczne związki z Serbią boi się postępującej erozji jej wpływów na Bałkanach. W szczególności zaś nie chce kolejnego proamerykańskiego państwa w tym regionie. Jest to dla niej szczególnie groźne, gdyż przykład Kosowa może stanowić zachętę dla różnych ruchów secesjonistycznych na terytorium Federacji Rosyjskiej. Kosowo pobudza morale separatystów w Czeczenii, gdzie Rosja stoczyła już dwie krwawe wojny.

Jednocześnie rosyjski prezydent Władimir Putin grozi, że poprze wyłamanie się z prozachodniej Gruzji dwóch zbuntowanych obszarów – południowej Osetii i Abchazji. Jest również możliwe, że Serbowie na obszarze byłej republiki jugosłowiańskiej – Bośni i Hercegowiny, mogą zwołać referendum i sami ogłosić secesję.

Unia Europejska, która zamierza wysłać 2000 policjantów i urzędników by wspomóc kosowski proces niepodległościowy, sama jest podzielona w tej kwestii. Przeciwko temu opowiadają się Cypr, Hiszpania, Grecja, Rumunia i Słowacja, uważając, że wzmocni to ruchy separatystyczne w innych regionach.

Jednakże, ponieważ w Kosowie panuje ogromna bieda i bezrobocie, zachodni imperialiści obawiają się, iż bez zagwarantowania jakiegoś rodzaju niepodległości może wybuchnąć tam wojna domowa albo rewolta przeciw zagranicznej kontroli w tym kraju. Wolą dać władzę swoim wasalom – politycznej elicie Kosowa, trzymając realną kontrolę w swoich rękach. Tak więc Kosowo nie jest prawdziwym niepodległym państwem. Jest pół-protektoratem zachodnich potęg imperialistycznych. Kosowo ma duże znaczenie geo-strategiczne dla imperializmu, zwłaszcza opozycji do Rosji. USA już teraz posiada dużą bazę wojskową na tych terytoriach.

O socjalistyczną alternatywę!

Pod kapitalistycznym panowaniem, wyzysk i dominacja wielonarodowych korporacji i skorumpowanych albańskich elit rządzących, masowe bezrobocie i bieda  nie mogą być przezwyciężone. Jako państwo kapitalistyczne Kosowa nigdy nie będzie miało silnego krajowego przemysłu, prawdziwej niepodległości i prawdziwej demokracji.

By zachować demokratyzację i ekonomiczną stabilność Kosowa, niezbędna jest socjalistyczna transformacja społeczna, bazująca na środkach produkcji pod robotniczą kontrolą i zarządzaniem. Dodatkowo niezbędne jest demokratyczne planowanie ekonomiczne w celu zaspokojenia potrzeb społeczeństwa. Niezbędna jest też sprawiedliwa redystrybucja wartości dodatkowej wytwarzanej przez robotników.

Niepodległe socjalistyczne Kosowo zapewni pełne prawa językowe, kulturalne i inne prawa mniejszości. To oznacza też  autonomię mniejszości serbskiej, jeżeli będzie tego chciała.

Tylko na takich podstawach może zakończyć się konflikt narodowościowy. Albańska dominacja może zostać przełamana, a prawdziwa jedność ludności osiągnięta.

Może to jednocześnie być jasnym sygnałem dla klasy robotniczej innych krajów bałkańskich, że niepodległe socjalistyczne Kosowo pragnie przezwyciężyć nacjonalizm na Bałkanach i chce współpracować i żyć w zgodzie z ludami Bałkanów.

Musi zostać wysłany sygnał do robotników i chłopów byłej Jugosławii i Albanii, by poszli drogą socjalizmu i zbudowali dobrowolną, demokratyczną i socjalistyczną federację ludów bałkańskich.

(opracowano na podstawie tekstu Davida Carra z Socialist Party p.t : “European supervised Independence - a dangerous mirage?")

 

Źródło: Grupa na rzecz Partii Robotniczej 

Zmieniony: środa, 22 lipca 2009 23:40
 

Wszelkie obwinianie Ameryki, iż fabrykuje, kieruje, prowokuje czy lansuje te rewolucje [arabskie], jest niesprawiedliwe dla tych narodów i błędne.
Hassan Nasrallah, sekretarz generalny Hezbollahu, 19 marca 2011

Reklama