|
Tylko zjednoczona i długotrwała akcja robotników może pokonać dyktaturę
Po wczorajszym brutalnym ataku na pokojowy protest poparcia dla strajkujących robotników naftowych w mieście Żanaozen w zachodnim Kazachstanie, władze mają trudności z niedopuszczaniem do rozszerzenia się protestu.
Według relacji działaczy robotniczych, 4 000 robotników z pobliskiego pola naftowego Kalamkas porzuciło pracę i rozpoczęło marsz na siedzibę zarządu ich firmy, żądając wycofania wojsk z regionu.
Nadchodzą także doniesienia o planowanych protestach w innych miastach. 150 robotników naftowych w mieście Aktau, również będącym ośrodkiem strajku, zostało otoczonych przez policję z psami i zatrzymanych „w celu dyskusji zapobiegawczej”, choć później ich uwolniono.
W gospodarczej stolicy Kazachstanu, Ałmacie, chcąc uniemożliwić poranny protest poparcia dla robotników naftowych, policja próbowała zatrzymać czwórkę działaczy Socjalistycznego Ruchu Kazachstanu – Larissę Boyar, Dmitria Tikhonova, Armana Ozhaubayeva i Zhannę Baitelovą. Mieli zostać zabrani na przesłuchanie w sprawie zarzutów postawionych kilka miesięcy temu. Pierwsza trójka, która została aresztowana, jest już na wolności.
Co się stało 16 grudnia?
Aby uniemożliwić przekazywanie prawdy o wczorajszej masakrze w Żanaozen, państwo zablokowało dostęp do Internetu i sieci komórkowych. Strony internetowe opozycji, włączając w to www.socialismkz.info (sekcja CWI - Komitetu na rzecz Międzynarodówki Robotniczej w Kazachstanie), www.respublikas.info (gazeta Republika) i guljan.org zostały zablokowane dla użytkowników z Kazachstanu. Ale prawda wyjdzie na jaw.
Według naocznych świadków z regionalnej stolicy – Aktau, karetki pogotowia jeździły konwojami jedyną drogą z Żanaozen. Miejskie szpitale zostały zalane ofiarami.
Reżim podaje liczbę jedenastu ofiar śmiertelnych, wśród których nie ma żadnych policjantów, usiłuje jednak zrzucić winę na robotników. Twierdzi, że próbowali zakłócić dziecięcy festyn (chociaż żadne zdjęcia nie pokazują obecności jakichkolwiek dzieci) i podpalić noworoczne drzewo na placu. Jednak wydarzenia rozegrały się w zupełnie inny sposób.
O godzinie jedenastej robotnicy, ich rodziny i inni mieszkańcy miasta zebrali się na głównym placu miasta na pokojowej demonstracji, domagając się negocjacji i uwolnienia prawniczki strajkujących – Natalii Sokolovej. Kiedy oni przygotowywali się do pokojowej demonstracji (podczas ośmiu miesięcy strajku zawsze podkreślali, że nie chcą użycia przemocy), państwo przygotowywało się do konfliktu. Ściągało na miejsce wydarzeń policję i oddziały specjalne do tłumienia zamieszek.
W pewnym momencie policyjny radiowóz wjechał w tłum z dużą szybkością. To w sposób naturalny sprowokowało reakcję protestujących, którzy zaatakowali samochód.
Po tej oczywistej prowokacji wobec robotników w szybkim odstępie czasu nastąpiły ataki na Miejski Akimat (siedzibę burmistrza) i budynek zarządu kompanii “Ozenmunaigaz”. Oba zostały spalone – albo przez protestujących, wściekłych z powodu ataków, albo, jak uważa wielu robotników, przez prowokatorów starających się zrzucić winę za zniszczenia na robotników.
O godzinie 12.45 miasto było już ogarnięte wrzeniem, a oddziały do tłumienia zamieszek i wojska wewnętrzne, zmasowane na granicach miasta w poprzednich dniach, weszły do walki strzelając do tłumu ostrą amunicją. Zwiększyło to gniew robotników, którzy widzieli, jak ich towarzysze padają, martwi lub ranni.
Jedna z kobiet, która udzieliła wywiadu telewizji Chanel K+, wyjaśniła, że widziała ludzi biegnących w kierunku policjantów. Myślano, że uzbrojeni są w broń na pociski gumowe w celu zastraszania. Policja zaczęła strzelać, trafiając ludzi w ramiona i nogi, potem zobaczyła, jak trafiono jednego z nich w głowę. Widziała trzech zabitych na miejscu, trzech dalszych, którzy umarli w drodze do szpitala. Widziała matkę z małą dziewczynką trafioną w głowę. Jest oczywiste, że oficjalna wersja o 11 ofiarach śmiertelnych jest mocno zaniżona. Relacje z miasta świadczą o tym, że szpitale nie mogły pomieścić rannych. Założono specjalne centra transfuzji krwi. Szacuje się, że zostało zabitych od 50 do 150 osób.
Pomimo takiej brutalności policji, a także użycia gazu łzawiącego i granatów świetlnych, robotnicy utrzymali plac, w pewnym momencie rozbrajając policję i oddziały specjalne. W krótkim czasie przejęli kontrolę nad miastem, co spowodowało wzmocnienie policji przez 1500 żołnierzy piechoty morskiej i pojazdy opancerzone. W miarę, jak oddziały zaczęły z powrotem przejmować miasto, ustawała praca na wszystkich polach naftowych wokół niego, ponieważ w całym regionie zaczął się szerzyć strajk. Mniejsze starcia miały miejsce również w nocy.
Obecna sytuacja
W czasie, kiedy powstaje ten raport, władze twierdzą, że z powrotem przejęły kontrolę nad sytuacją. Jedyna droga do Żanaozen została zablokowana, a miasto otoczyły oddziały wojska. Helikoptery krążą nad miastem.
Nazarbajev ogłosił stan wyjątkowy w mieście co najmniej do 5 stycznia oraz godzinę policyjną od 8 wieczór do 7 rano. Komendę nad miastem przejmie szef Departamentu Spraw Wewnętrznych (MIA) obwodu mangystauskiego. Możliwość podróżowania zostanie ograniczona. Demonstracje, zgromadzenia publiczne oraz strajki zostały zakazane, wprowadzono również zakaz używania kopiarek, telewizji, radia, wideo, sprzętu audio i nagłaśniającego.
Reporterzy telewizji K+ mówią, że pomimo tego wciąż trwa znaczny opór. Donoszą, że na centralnym placu Żanaozen wciąż znajduje się duża grupa strajkujących i młodzieży, otoczona przez oddziały do tłumienia zamieszek i trzymająca białe flagi, na których napisano „pokój”. W rozmowach telefonicznych, jakie przez ostatnią godzinę udało się odbyć z Żanaozen, wyraźnie słychać strzały z broni automatycznej.
Co dalej?
Praca w zakładach naftowych Kalamkac i Karazhanbas została przerwana, a robotnicy przemaszerowali z przystanku autobusowego na Centralny Plac „Yntymak” w mieście Aktau. Zgromadziło się ich ponad tysiąc, otoczonych przez 3000 policjantów. Pojawiają się również doniesienia o przerwaniu pracy w kompanii “Severnii Buzachi”. W mieście Żetybaj protestujący zgromadzili się wokół siedziby burmistrza, zaś w Szepte zablokowano główną linię kolejową do stolicy. W kierunku blokady zmierza pięć autobusów policji. Pojawiły się także doniesienia o strzałach w tej okolicy.
Inne doniesienia mówią o dalszych trzech samolotach transportowych pełnych oddziałów do tłumienia zamieszek, wysłanych do Aktau „z pełną swobodą działania”.
Przez ostatnie osiem miesięcy, pomimo pokojowego i wyraźnie zdyscyplinowanego charakteru strajku, robotnicy naftowi spotkali się z przemocą, represjami, a teraz – masakrą. Pojawiają się doniesienia o odcięciu miasta od prądu, a wszystkie serwisy społecznościowe oraz telefony komórkowe pozostają zablokowane. Wszystkie strony (międzynarodowe, rosyjskie, kazachskie) związane z CWI zostały zablokowane na terytorium republiki.
Jest za wcześnie, by przewidzieć ostateczny wynik tego konfliktu. Jedno jest jasne – nic nie wyszło z planów prezydenta Nazarbajeva, by 16 grudnia świętować 20 rocznicę uzyskania niepodległości kraju. W Astanie Nazarbajev wygłosił długie i nieprzekonujące przemówienie na temat potrzeby „wolnych, uczciwych i przejrzystych wyborów, jak te w kwietniu”. Jednak nawet rywale z jego otoczenia zaczynają być zmartwieni rozwojem sytuacji.
Były zięć Nazarbajeva, obecnie przebywający na wygnaniu w Austrii, ostrzegł: „Nie naśladuj tragicznego losu Czauczesku i Kaddafiego… dopóki jesteś u władzy, kontrolujesz akcje policji, zatrzymaj masowe morderstwa ludności Kazachstanu. Dzisiaj przekroczyłeś linię, za którą nie możesz pozostać prezydentem Kazachstanu: kazałeś strzelać do jego ludności. Nie idź ścieżką Kaddafiego, przestań przelewać niewinną krew”.
Czterodniowe obchody święta są kontynuowane. Czy protesty nadal będą się rozwijać i staną się powszechne, będzie jasne dopiero po końcu długiego weekendu. Jednak nawet jeżeli na razie reżimowi uda się odzyskać kontrolę nad sytuacją, te wydarzenia zadały mu duży cios.
Podobnie, jak wydarzenia „Krwawej Niedzieli” w roku 1905 w Rosji i rozstrzeliwanie robotników nad rzeką Leną w 1912r., ta brutalna masakra jest punktem zwrotnym w rozwoju klasy robotniczej i jej politycznej świadomości. Chociaż reżim pokazał, że jest gotowy utopić walkę robotników naftowych we krwi, nie idąc na żadne kompromisy, pokazał również swoją prawdziwą naturę jako rządu, broniącego tylko interesów przedsiębiorców i oligarchów.
Jasne jest, że niezależnie od wyniku obecnych wydarzeń, potrzeba stworzenia zjednoczonego i niezależnego związku zawodowego oraz partii robotniczej nigdy nie była tak wyraźna. Wzywamy do tworzenia wspólnych komitetów działania robotników i lokalnych mieszkańców, by organizować protesty uliczne i akcje zmierzające do strajku generalnego, z postulatami:
- Koniec masakry. Wycofać wszystkie wojska i specjalne jednostki policji z obwodu mangystauskiego;
- Natychmiastowe śledztwo pod pełną kontrolą robotników i mieszkańców miasta w celu zidentyfikowania odpowiedzialnych za wydanie rozkazu strzelania do pokojowego protestu;
- Spełnić wszystkie postulaty strajkujących robotników;
- Wolność dla wszystkich więźniów politycznych, włączając w to Natalię Sokolovą;
- Żadnych rozłamów i prowokacji, zmierzających do podziału ruchu wzdłuż linii narodowych lub etnicznych. Jedność robotników wszystkich narodowości we wspólnej walce;
- Natychmiastowa rezygnacja prezydenta i rządu;
- Bojkot wyborów parlamentarnych. Pełne prawa do tworzenia organizacji społecznych, politycznych i związków zawodowych;
- Nacjonalizacja wszystkich zasobów naturalnych, głównych przedsiębiorstw i banków Kazachstanu pod kontrolą i zarządzaniem demokratycznych komitetów robotniczych;
- Stworzenie masowej partii robotniczej;
- Zgromadzenie ustawodawcze, reprezentujące wszystkich robotników i ubogą część społeczeństwa, by stworzyć nowe, demokratyczne organy władzy.
- Rząd robotniczy z socjalistycznym programem.
Źródło: Alternatywa Socjalistyczna
|