|
Artur Maroń, Małpi rechot w polskim sejmie |
|
|
|
|
Feminizm/LGBT -
Orientacje seksualne
|
|
Wpisany przez piotrek
|
|
sobota, 12 listopada 2011 12:02 |
|
W obozie polskiej prawicy od dawna krąży mit o „zalewie Polski poprawnością polityczną”, traktowany jak dogmat. Reakcja większości polskich parlamentarzystów na to, że poseł Biedroń nazwał pytania na temat słów syna Wandy Nowickiej „stwierdzeniami poniżej pasa”, pokazuje ile ten dogmat jest wart. Obrzydliwy rechot, jaki wybuchł po tej wypowiedzi Biedronia świadczy o tym, że cała legenda na temat rzekomej dominacji poprawności politycznej ma status „riserczu ziemkiewiczowskiego”. W polskiej prawicowej, bądź co bądź, polityce poprawność polityczna traktowana jest bowiem jako zagrożenie ucywilizowaniem. Większość parlamentu podziela, jak można się było przekonać, uprzedzenia na temat homoseksualistów i nie chce być nagabywana o niezaśmiecanie nimi przestrzeni politycznego dyskursu. Problem polega jednak na czymś innym. Poprawność polityczna i tolerancja mają tę wadę, że mogą mieć miejsce jedynie wtedy, kiedy się z czymś nie zgadzamy. Rzecz jednak w tym, że równość oznacza brak tolerancji i poprawności politycznej, ponieważ między równymi stają się one zbędne. Ponieważ kapitalizm jest systemem bazującym na nierównościach, trudno obyć się bez – tak przez prawicowców znienawidzonej – poprawności politycznej i z tymczasowego rozwiązania staje się ona sposobem na współistnienie. Tak wytłumaczył mi to kiedyś pewien Holender „Wy w Polsce macie problem z gejami, a rozwiązanie jest proste. Ja ich nie lubię, ale nie będę tego w żaden sposób okazywał”. W tym zdaniu zawiera się istota tolerancji i poprawności politycznej. I właśnie dlatego równość ma pierwszorzędne znaczenie: tolerancja oraz polityczna poprawność nie leczą źródeł wszystkich antyludzkich, w gruncie rzeczy, fobii, które mogą w każdej chwili wypełznąć na wierzch i przekształcić się w małpi rechot.
|